Niektórzy nie czują się komfortowo podczas ćwiczeń z innymi ludźmi, poza tym dojazdy na siłownię mogą być męczące, a co za tym idzie – nieregularne. Siłownia we własnym domu to idealne rozwiązanie, by ćwiczyć systematycznie , czerpać z tego radość, a przede wszystkim – dbać o własne zdrowie w zacisznym miejscu.
"Nawet jeśli to ,,rozłożenie w czasie" mi pomoże, to i tak nie mam jak zostać w domu. Mówię rodzicom, że nie chcę iść, że chce właśnie tak zrobić, jak pisałaś, tyle że oni nie zgadzają się i każą mi iść" oraz " Dla mnie bardzo łatwo jest napisać sprawdzian chociaż na 4. Faktycznie jest tak, że na lekcjach się nudzę."
Wstydzę Się Iść Na Siłownię – Kilka Pomysłów. Pomysł numer jeden jest najbardziej oczywisty. Zorganizuj sobie sprzęt i rozpocznij trening w domu. Jednak podejrzewam, że gdybyś miał taką możliwość, to nie czytałbyś tego tekstu. Propozycja druga to kalistenika, czyli trening z obciążeniem ciała. Od razu chcę rozwiać
Najbardziej zależy mi na tym, żeby iść na swoją zmianę, zrobić, co mam do zrobienia, a później mieć święty spokój i robić co mi się rzewnie podoba. Teraz nie mam pojęcia co z swoim życiem zrobić. Nie mam zawodu. Nic nie potrafię: ponieważ nigdy nie miałam zbyt wielu znajomych, to zawsze skupiałam się na nauce.
- Tak bardzo, spać mi się chce - powiedział Max i po chwili zamknął oczka. Delikatnie wzięłam go na rączki i zaniosłam do pokoju po mały kładąc na łóżku i po cichu rozbierając -Dobranoc skarbie - wyszeptałam i po cichu wyszłam z pokoju przymykając drzwi leciutko.Idąc korytarzem byłam tak zamyślona że nie zauważyłam że
Boję się iść do szkoły. Od jakiegoś czasu, stresuje mnie wyjście do szkoły. Boli mnie brzuch, i chce mi się płakać. Nie wiem co robić. Jestem w szóstej klasie podstawówki, i raczej nie mam przyjaciół w szkole. Boję się najbardziej tego, że nauczyciel mnie spyta, że się upokorzę lub że klasa będzie się ze mnie śmiać.
. By zauważyć na ciele pozytywne zmiany, trzeba ćwiczyć regularnie i to przynajmniej kilka razy w tygodniu. Niestety, nie zawsze jest to takie proste, bo przecież lenistwo dopada nas na każdym kroku. Sama wielokrotnie się z nim spotkałam i wcześniej dawałam mu za wygraną – odpuszczałam jeden dzień treningu, później kolejny, aż doszło do całych miesięcy bez ćwiczeń. W Internecie szukałam kolejnych sposobów na motywację, testowałam je na sobie i wybrałam te najskuteczniejsze. Nie mówię, że zadziałają one na Was równie dobrze, ale spróbować zawsze warto. Według mnie najważniejszy jest jednak dobry plan treningowy. Ustalcie sobie, w jakich dniach będziecie ćwiczyć i jak będzie wtedy wyglądać Wasz trening. Nie zapamiętujcie tego, a zapiszcie na kartce, bo zanotowane słowa mają większą wartość. Powieście swój plan w widocznym miejscu (np. na lodówce lub na biurku) i zawsze trzymajcie się rozpiski. A jeśli to nie zadziała, zobaczcie, co sama robię, gdy nie chce mi się nawet wyjść z łóżka. Włączam energetyczną muzykę Muzyka to najlepszy antydepresant, lek przeciwbólowy i źródło pozytywnej energii. Z jej pomocą można zachęcić się do ćwiczeń – dodać sobie siły, mocy i motywacji. W tym celu należy wybierać skoczne, energetyczne i żywe piosenki o szybkim tempie, bo to one pobudzają ciało i umysł do pracy. Depresyjne i wolne utwory wprowadzają bardziej w stan melancholii, więc po nie nawet nie ma co sięgać. Gdy brakuje mi energii, odpalam ulubioną playlistę i od razu czuję, jak poprawia się moje samopoczucie, a ciało aż rwie się do działania. Wstaję wtedy z łóżka i często zaczynam sama podrygiwać w rytm muzyki, tańczyć lub intensywnie sprzątać. Już tak delikatny wysiłek będzie minimalną aktywnością fizyczną, po której na pewno zechcecie zrobić coś więcej, czyli poćwiczyć. Na siłownię również nie udaję się bez swojego telefonu i słuchawek – chowam cały sprzęt do nerki, nastawiam maksymalną głośność i odcinam się od całego świata. Oczywiście sami musicie zdecydować, jaka muzyka działa na Was najlepiej. Mnie doskonale ćwiczy się do ostrzejszych kawałków, czyli np. utworów Marylina Mansona lub do hip-hopowych piosenek Eminema. Słuchając, łatwiej jest nam zapomnieć o tym, jak duży wysiłek wkładamy w podniesienie ciężaru lub w przebiegnięcie kolejnych kilometrów. Skupiamy się w dużej mierze na muzyce, a ona pozwala nam przejść przez najtrudniejsze treningi. Zdecydowanie warto z tego skorzystać. Oglądam motywacyjne filmy i zdjęcia Internet jest przepełniony stronami z motywacyjnymi wpisami. Na nich szukam zdjęć wysportowanych kobiet z pięknymi, wyrzeźbionymi ciałami, których sylwetki sama pragnę osiągnąć. Znalezione fotografie zapisuję sobie w osobnym w folderze i w kryzysowych chwilach po prostu do niego sięgam. Patrzę, jak mogę wyglądać, jeśli tylko wytrwam w swoim planie treningowym i zmuszę się do kolejnych ćwiczeń. Oglądając zdjęcia, widzę nie tyle piękne modelki, ile ich ciężką pracę, bez której na pewno by tak dobrze nie wyglądały. Wiem też, że tak wyretuszowane zdjęcia mogą na niektórych zadziałać odwrotnie – sprawić, że człowiek załamie się, bo uzna, że choćby nie wiem co robił i tak nie będzie dobrze wyglądać. Musicie więc sami sprawdzić, jaki efekt przyniesie u Was taka metoda. Od siebie polecam także filmiki motywacyjne dostępne w sieci pokazujące zwykłych ludzi osiągających ogromne sukcesy. Świetnym przykładem takiej osoby jest Arnold Schwarzenegger – w dawnych latach mistrz kulturystyki z dumą prezentujący na zawodach swoje mięśnie. Filmy o takich osobach są przepełnione tekstami motywacyjnymi, radami, jak osiągnąć sukces i zachętami do działania. Doskonale wpływają na umysł, dodają siły i sprawiają, że człowiek nie ma już ochoty siedzieć w miejscu, a pragnie działać i sięgać po swoje marzenia. A i polecam jeszcze spojrzeć na filmy, w których wypowiada się CT Fletcher. To prawdziwy mistrz motywacji, który zainspirował już mnóstwo osób z całego świata. Patrzę w lustro Ta metoda sprawdza się doskonale w dwóch przypadkach – gdy macie jeszcze sporo kilogramów do zrzucenia lub w momencie, w którym osiągnęliście już w miarę dobrą sylwetkę. Początkowo należałam do pierwszej grupy osób, czyli borykałam się z nadwagą. Gdy nie chciało mi się ćwiczyć i marzyłam wyłącznie o słodkich przysmakach, stawałam przed lustrem i po prostu patrzyłam na swoje ciało. Widziałam dokładnie wszystkie niedoskonałości, a mówiąc szczerze – ogromne fałdy, cellulit, rozstępy i ogólnie zakompleksioną dziewczynę, której brakuje pewności siebie. Od razu wtedy orientowałam się, że to wcale nie jestem ja i wcale nie chcę tak wyglądać, a żeby to zmienić, muszę koniecznie ćwiczyć. Od razu biegłam wtedy na siłownię i pracowałam jeszcze ciężej. Gdy już udało mi się pokonać nadwagę i pozbyłam się większej ilości kilogramów, nie zrezygnowałam z obserwacji ciała. Dalej chętnie spoglądam w lustro i patrzę, jak zmienia się moje ciało. Każdy, kolejny widoczny zarys mięśni jest dla mnie dodatkową motywacją i potwierdzeniem, że mój trud przynosi dobre efekty. Nie chcę ich zaprzepaścić, więc nawet podczas leniwego i pochmurnego dnia wybieram się na siłownię, by utrzymać swoje rezultaty i zapewnić sobie ich jeszcze więcej. Kontrola ciała jest bardzo ważna, bo widoczny progres daje ogromną siłę i mnóstwo ochoty do dalszej pracy nad swoją sylwetką. Zmieniam plan treningowy Nawet najbardziej urozmaicony plan treningowy może w końcu się znudzić. Początkowo nie miałam problemów z udaniem się na siłownię i przyznaję sama przed sobą, że popełniłam spory błąd, bo przez pierwsze miesiące mój grafik wyglądał dokładnie tak samo. Miałam rozpisany trening na różne partie ciała i to mi odpowiadało, aż do momentu, w którym straciłam swoją ochotę na ćwiczenia. Stało się to kilka tygodni temu i sama nie wiedziałam, dlaczego tak się dzieje, skoro wcześniej trening dawał mi tyle radości. Zmuszałam się, a później ćwiczenia robiłam tak, byleby tylko je odbębnić, mieć już święty spokój i wrócić do swojego mieszkania. W tym czasie natrafiłam na filmiki stworzone przez trenerów personalnych, którzy pokazywali na nich ćwiczenia, o jakich istnieniu nawet nie miałam pojęcia. Zaczęłam wprowadzać je do swojego planu, wykonywać i sprawiało mi to ogromną przyjemność. Teraz wiem, że ważne jest regularne zmienianie treningów, co najlepiej robić średnio co miesiąc. W przeciwnym wypadku mięśnie przyzwyczają się do jednego wysiłku, nie będą poddawane nowym bodźcom, a stan psychiczny znacząco się pogorszy, bo człowieka dopadnie nuda i monotonia. Obecnie czasem zdarza mi się pójść na siłownię bez konkretnego planu (chociaż niektórzy uznają to za niewskazane). Kombinuję wtedy i robię ćwiczenia, na które aktualnie mam ochotę, manewrując seriami, powtórzeniami i obciążeniem. Mając nowy trening, na siłownię chodzę tak, jakbym miała tam być po raz pierwszy, czyli z ogromnym podekscytowaniem i wypiekami na twarzy. Zmieniam rodzaj aktywności fizycznej Jak już wiecie, jestem całkowicie zakochana w siłowni i nie wyobrażam sobie bez niej mojego życia. Po sztangę sięgam z uśmiechem na twarzy, jednak czasem nawet na to nie mam ochoty, a wolałabym poćwiczyć w domu na swojej zwykłej macie. Co wtedy robię? Daję sobie wolne od treningu siłowego i sięgam po zupełnie inną aktywność. Nawet z bieżnią można odrobinę poszaleć – w pierwszym dniu zrobić trening interwałowy, w następnym zwykłe cardio, a w kolejnym ustawić maszynę na podwyższeniu i zacząć się wspinać. Uwielbiam grać też w badmintona, więc gdy tylko widzę słoneczną pogodę, zabieram paletki (i chłopaka!) i rozpoczynam emocjonujące rozgrywki. Kocham też polskie góry i najchętniej odwiedzałabym je jak najczęściej, dlatego mając więcej wolnego czasu, wyruszam na podbój kolejnych szczytów. Nie mam roweru i bardzo nad tym ubolewam, ale w mojej okolicy bez problemu wypożycza się pojazdy miejskie (podejrzewam, że tak samo jest w innych dużych miastach) i już można wyruszyć na długą, aktywną wycieczkę. Nawet najwięksi miłośnicy sportu mają w końcu dość swojej dyscypliny i w takiej sytuacji warto ją po prostu zmienić na coś zupełnie innego – pływanie, bieganie, siatkówkę lub zwykłą jazdę na rowerze. Daję sobie odpocząć Brak chęci do działania może być także spowodowany ogólnym przemęczeniem i osłabieniem. Czasem da się je pokonać kolejnym treningiem, który przecież dodaje energii, jednak w skrajnych sytuacjach lepiej po prostu odpocząć. Człowiek nie jest maszyną i nie potrafi pracować bezustannie, bo przez to tylko pogarsza swój stan psychiczny oraz fizyczny. Oczywiście wiem, jak ciężko jest czasem odpuścić sobie trening, który to przecież ma poprawić nasz wygląd, jednak zbyt duża ilość ćwiczeń doprowadza nas do katastrofalnego stanu zdrowia. Gdy więc czuję, że moje ciało jest słabsze i widzę, że z wielkim trudem podnoszę ciężary niesprawiające mi wcześniej problemów, najzwyczajniej w świecie odpuszczam. Przez cały tydzień nie wykonuję żadnych, intensywniejszych ćwiczeń – jedynie spaceruję lub jeżdżę na rowerze. Zrobiłam tak kilka miesięcy temu i przyniosło mi to pozytywne rezultaty. Ciało odpoczęło, umysł mógł odetchnąć, a ja nie zamartwiałam się już kolejnym treningiem. Po kilku dniach zaczęło mi brakować ruchu, więc wróciłam na swoją siłownię i w końcu pokonałam swoją barierę – zrobiłam przysiad ze sztangą o dodatkowym obciążeniu 30. kilogramów! Czasem taka dłuższa regeneracja i przerwa może więc na nowo obudzić w nas zapał do pracy i sprawić, że zaczniemy osiągać jeszcze lepsze wyniki sportowe podczas swoich treningów. Idę… ćwiczyć! Najczęściej jednak brak ochoty do ćwiczeń jest spowodowany najzwyklejszym lenistwem. Mi też nieraz nie chce się ubierać, wychodzić na siłownię, przebierać, a jak tu mówić o bieganiu i podnoszeniu ciężarów. Dawniej swojego lenistwa nie potrafiłam pokonać, ulegałam mu i nawet nie próbowałam z nim walczyć. Nie chciało mi się ćwiczyć, to po prostu nie ćwiczyłam i ostatecznie wykonywałam maksymalnie dwa treningi w tygodniu. Postanowiłam to zmienić, zawalczyć o swoje marzenia i wygrać z lenistwem. Teraz, nawet gdy nie mam ochoty na kolejny trening, to nawet się nad tym nie zastanawiam, tylko automatycznie pakuję swoją torbę i wyruszam na siłownię. Skoro mam swój plan, to muszę go wypełnić w stu procentach i nie ma tutaj miejsca na chwile zawahania lub słabości. Wszelkie bóle głowy, bóle brzucha lub złe samopoczucie to najczęściej wymówki, a nie rzeczywisty stan naszego zdrowia. Moja rada – jeśli dalej nie lubicie ćwiczyć, zacznijcie się do tego zmuszać i stwórzcie z treningu swój nawyk, jakim jest przykładowo mycie włosów. Zaciśnijcie zęby i pobudźcie umysł oraz ciało do ciężkiej pracy. Da się to zrobić i tym sposobem wygrać z wymówkami i lenistwem, walcząc o osiąganie swoich celów.
Większość ludzi, którzy używają marihuany przed lub po treningu twierdzi, że używanie jej poprawia przyjemność z ćwiczeń i pomaga w regeneracji. Naukowcy z University of Colorado przeprowadzili ankietę wśród ponad 600 konsumentów marihuany w stanach, w używanie marihuany jest legalne. Zadano im pytania dotyczące związku używania konopi z ćwiczeniami fizycznymi. Ich wyniki, opublikowane w kwietniu 2019 r. w czasopiśmie Frontiers in Public Health, podważają stereotyp o leniwych konsumentach trawki. Prawie 500 uczestników stwierdziło, że używa marihuany godzinę przed lub do czterech godzin po treningu. W oparciu o dane z kwestionariusza ci, którzy używali konopi w tym okresie, trenowali dłużej niż konsumenci, którzy nie używali marihuany. Konkretnie, osoby konsumujące konopie indyjskie spędzały średnio 43 minuty dłużej na ćwiczeniach aerobowych i 30 minut na ćwiczeniach beztlenowych. Istnieje kilka znanych barier utrudniających ćwiczenia, które naukowcy zidentyfikowali: brak motywacji, trudna regeneracja po ćwiczeniach i mała przyjemność z aktywności fizycznej. Wydaje się, że konopie indyjskie pomagają niektórym osobom przełamać te bariery. Siedemdziesiąt procent respondentów stwierdziło, że zgadzają się lub zdecydowanie zgadzają się ze stwierdzeniem, że „marihuana zwiększa przyjemność z ćwiczeń”, 78 procent stwierdziło, że marihuana „poprawia regenerację po wysiłku”, a nieco ponad 50 procent twierdzi, że „zwiększa motywację do treningu”. „Według naszej wiedzy jest to pierwsze badanie dotyczące postaw i zachowań związanych z używaniem konopi przed i po wysiłku” – twierdzą autorzy badania. „Biorąc pod uwagę zarówno ekspansję legalizacji marihuany, jak i niski poziom aktywności fizycznej w USA, urzędnicy zdrowia publicznego powinni zrozumieć potencjalne skutki – zarówno korzystne, jak i szkodliwe – używania konopi indyjskich w zachowaniach związanych z ćwiczeniami”. Chociaż może wydawać się to sprzeczne z intuicją, biorąc pod uwagę to, jak konsumenci konopi są zazwyczaj przedstawiani w mediach, to rośnie liczba badań wykazujących, że wielu entuzjastów marihuany angażuje się w aktywny tryb życia i że konopie są związane z pozytywnymi wynikami zdrowotnymi. Na przykład w innym niedawnym badaniu stwierdzono, że osoby, które używają marihuany, są mniej narażone na otyłość w porównaniu z osobami, które nie używają marihuany.
Stało się. Sportowe buty patrzą na ciebie z drugiej strony pokoju, koszulka z oddychającego materiału czeka wywieszona na krześle, plan treningowy świeci się na ścianie jak wielki, kolorowy wyrzut sumienia, a ty za wszelką cenę starasz się nie zwracać na te rzeczy uwagi. Dlaczego? To proste: bo nie chce ci się ćwiczyć. Sztuka teraz w tym, by rozpoznać, czy rzeczywiście czas na przerwę i regenerację, czy jest to po prostu zwykły leń. Na każdym kroku napotykamy się na to samo hasełko: słuchaj swojego ciała. Brzmi prosto, wiadomo przecież, że nasze ciało wie najlepiej, co dla niego dobre… ale czy na pewno? Czy rzeczywiście ta chęć na słodkie to bycie dobrym dla siebie? Czy myśli w stylu: „może dzisiaj odpuszczę” to jeszcze dbanie o siebie i słuchanie ciała, czy już wykorzystywanie okazji? Bo jak rozpoznać, czy w dany dzień po prostu mi się nie chce ćwiczyć, potrzebuję przerwy dla zdrowia psychicznego czy regeneracji ze względu na zmęczenie fizyczne? Fot. Justyna Kocur-Czarny Powiem wam jedną rzecz: niezależnie od tego, jaki macie staż treningowy – czy ruszacie się od wczoraj, czy od kilku lat – to zawsze jest trudne. Dlatego żeby Wam pomóc, dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami pytaniami, które sama sobie zadaję i które pozwalają mi określić, czy dzisiaj trenować, czy zrobić dzień wolny. Zaczynamy! #1 NIE CHCE MI SIĘ, BO? Pierwsze pytanie to po prostu bycie szczerym z samym sobą i zadanie sobie naprawdę prostego pytania: dlaczego mi się dzisiaj nie chce? Czasami odpowiedź leży tuż przed nami, tylko specjalnie zakładamy klapki na oczy, żeby jej nie widzieć. Sami siebie nie chcemy postrzegać jako leniwych, więc próbujemy się przed sobą tłumaczyć, szukać wymówek, usprawiedliwiać… podczas gdy bardzo często sprawa wygląda prosto: nie chce mi się, bo mi się nie chce. Brak motywacji. Fot. Justyna Kocur-Czarny Tyle, że motywacja jeszcze nikogo daleko nie poniosła – bo sama motywacja nie wystarczy i nie trwa wiecznie. Oprócz „chcenia” i „motywacji” – potrzebna jest odrobina samodyscypliny i po prostu szczerości ze sobą. Dlaczego nam się nie chce? Czy to po prostu typowy leń czy może strach przed zmęczeniem? Umówmy się: nikt z nas nie lubi uczucia dyskomfortu, a ziajanie, pot, zmęczenie, ból mięśni – to jeden wielki dyskomfort. Nic dziwnego, że nasza głowa szuka sposobu, żeby go uniknąć – pozbawiając nas motywacji. Jeśli nie jesteście fit świrami, to nie lubicie się męczyć: proste. Takie pytanie samego siebie – „dlaczego mi się nie chce?” – bardzo pomaga ten brak motywacji przełamać. Jeśli już sami przed sobą przyznamy, że wcale nie ma żadnej wymówki, że nic się strasznego nie dzieje, że to „po prostu my” – to nie pozostaje nic innego jak się przebrać i zrobić to, co planowaliśmy zrobić. I już. Rozwiązanie: jeśli wiemy, że nasza niechęć do treningu to tylko zwykły leń, sugerowałabym mimo wszystko zrobić trening. Jeśli naprawdę ci się nie chce – wybierz krótki zestaw (na moim kanale znajdziesz całą serię treningów EXPRESS – KLIK), ale mimo wszystko poruszaj się – to pozwala zachować regularność i konsekwencję, a im tego więcej, tym mniej będzie dni z niechcemisiem. Jeśli nasza niechęć jest mniejsza, zróbmy trening z planu. Bez odkładania w czasie – od razu przebierz się, rozłóż matę i po prostu zacznij: zanim się zorientujesz, będzie po wszystkim. #2 JAK WYGLĄDAŁ MÓJ PLAN TRENINGOWY W TYM TYGODNIU? Jeśli jednak nie jesteśmy pewni, czy to brak motywacji, czy też coś innego (albo po prostu dalej szukamy sensownej wymówki), to czas na kolejne pytanie – jak wyglądał mój plan treningowy w tym tygodniu? Czy to możliwe, że po prostu czujemy się zmęczeni? Będę szczera: to pytanie, które bardzo często mi pomaga. Czasami nie potrafię zrozumieć, dlaczego nie mam siły/nie chce mi się trenować, po czym spoglądam na swój plan treningowy i odpowiedź jest jasna: było ostatnio intensywnie. Warto co jakiś czas zerkać na swoje poprzednie treningi i wyciągać wnioski – jeśli w ostatnich dniach w naszej aktywności było dużo długich lub intensywnych wysiłków – być może warto odpuścić ćwiczenia i po prostu odpocząć. Rozwiązanie: jeśli rzeczywiście mamy za sobą kilka cięższych treningów, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić dzień beztreningowy i poświęcić go na regenerację. W dniu bez treningu można iść na spacer, na delikatny rower, porozciągać się – nie trzeba leżeć na kanapie. Dobrym pomysłem będą moje zestawy rozciąganie & mobility: Jeśli jednak plan treningowy nie jest zbyt ambitny, nic takiego się nie dzieje, a nam nadal się nie chce – przechodzimy do kolejnego pytania. #3 PRACA, SEN I STRES, CZYLI CO Z INNYMI CZYNNIKAMI? Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele zależy od aspektów pozatreningowych. Nieprzespane noce, dużo stresu lub intensywny okres w pracy – to wszystko będzie wpływać nie tylko na nasze chęci do treningu, ale nawet na to, jak nam na tym treningu idzie. Brak snu będzie wpływał na nasze odczuwane zmęczenie, duży stres może spowodować spadek motywacji, brak apetytu, a to z kolei – gorszą wydolność w trakcie ćwiczeń. Nikogo też nie zdziwi, jeśli w trakcie intensywnego okresu w pracy nie mamy ochoty ćwiczyć. Normalna rzecz. Apeluję: jeśli mamy ciężki okres (czy w pracy, czy związany ze stresem czy brakiem snu) to odpuśćmy intensywne treningi. Interwały, bardzo długie cardio, mocne treningi siłowe z biciem rekordów – to nie jest dobry moment! Skumulowanie stresu/braku snu/dużej ilości pracy z obciążającymi jednostkami treningowymi może doprowadzić do przemęczenia, przetrenowania, braku równowagi hormonalnej. Jeśli nie jesteśmy zregenerowani, to też zwiększamy ryzyko kontuzji. Rozwiązanie: w zabieganych okresach rezygnujmy z treningu na rzecz aktywności pozatreningowej (spacery, rowery, taniec, prace w ogródku) lub wybierajmy treningi o mniejszej intensywności – to idealny moment, żeby robić treningi wzmacniające, siłowe, gdzie nie ma dużej intensywności, która obciążałaby dodatkowo układ nerwowy. Fot. Justyna Kocur-Czarny #4 GŁOWA CZY CIAŁO? Przy braku chęci do treningów czas na kolejną rzecz, nad którą warto się zastanowić – nie chce nasze ciało, czy głowa? Ciało – jeśli czujemy mocną bolesność mięśniową, zmęczenie fizyczne, niewyspanie, przeziębienie czy chorobę – warto dopasować trening do naszego samopoczucia – i nie jest to oznaka słabości, a świadomości i rozsądnego podejścia do bycia fit! Przygotowałam kilka wskazówek: Jeśli czujemy, że „coś nas bierze” – przeziębienie, choroba – rezygnujemy z treningu lub wybieramy bardzo lekką jednostkę treningową. Polecam też mój artykuł – Choroba. Kiedy trenować, a kiedy odpuścić? Czy można ćwiczyć podczas przeziębienia?Bóle miesiączkowe – jeśli pozwalają na trening, zachęcam do aktywności fizycznej – może pomóc w zmniejszeniu bólu brzucha. Warto jednak unikać treningów bezpośrednio na brzuch – mogą zwiększać krwawienie. Przy bardzo bolesnych miesiączkach świetną opcją będzie rozciąganie (zestawy znajdziesz TUTAJ).Zakwasy, czyli bóle mięśniowe po innym treningu – najlepszą opcją będą aktywności tlenowe, czyli o umiarkowanej intensywności – spacery, rowery, bieganie, treningi cardio o średniej intensywności – przyspieszą regenerację i tempo znikania (praca, stres, zmęczenie fizyczne) – wybieramy treningi nieintensywne, można skupić się na wzmacnianiu ciała czy szlifowaniu konkretnych ruchów, z którymi mamy zazwyczaj problem. Czasami jednak to nie ciało wysyła sygnały, a nasza głowa – i tutaj też należy się tego słuchać i nie bagatelizować sygnałów. Jeśli czujemy „zmęczenie materiału”, mocną niechęć do ruchu, przemęczenie psychiczne – odpuszczamy trening lub ewentualnie zamieniamy go na inną aktywność, która sprawia nam przyjemność. Nic na siłę! Zdrowie psychiczne jest równie ważne, co te fizyczne – dlatego podchodzimy do sprawy poważnie i odczytujemy sygnały, które daje nam własna głowa. fot. Justyna Kocur-Czarny NIC NA SIŁĘ TO JEDNO, POBŁAŻANIE TO DRUGIE Granica między zwykłym „nie chce mi się”, a „potrzebuję odpoczynku” jest bardzo płynna – i czasami z łatwością ją naginamy, żeby sobie trochę odpuścić. Wiadomo, sport i aktywność nie ma polegać na ciągłym ciśnięciu na siłę, ale z drugiej strony – warto też być ze sobą szczerym i postawić sprawę jasno: częste odpuszczanie treningu i znajdowanie wymówek to prosta droga do braku efektów. Oraz braku zdrowia. Żadna skrajność nie jest dobra – ani nadmierna dyscyplina, ani nadmierne pobłażanie sobie – ale myślę, że będąc ze sobą szczerym, każdy z nas jest w stanie dostrzec różnicę i przede wszystkim: nauczyć się rozmawiać ze sobą. Z własnego doświadczenia wiem, że nie zajmuje to jednego dnia ani dwóch, a więcej czasu, ale warto – pytania wyżej możecie potraktować za takie rozpoczęcie 🙂 Jak to też jest u Was? Jesteście raczej z tych osób, co nie odpuszczają sobie nawet wtedy, kiedy powinny? A może raczej należycie do drużyny wymówek i niechcemisiów? Jestem ciekawa, jak to się rozkłada wśród czytelników 🙂
Higieniczny tryb życia :deniro: "Czasami miałem dość wszystkiego, nie chciało mi się iść na trening, wtedy przyjebałem węgorza w nos i było lepiej" To żeś dojebała Magda z tym higienicznym trybem życia, ale śmiesznie wyszło i Popuś na luzie:beer: MMAkłowicz Higieniczny tryb życia :deniro: Zaprosił na kąpiel ? Zaprosił. Popuś brzmi jakby miał troszkie problemy z przegrodą nosową:mamed: MuraS Zaprosił na kąpiel ? Zaprosił. Popek Monster vs @Cloud KSW38 Jakub Bijan Dobrze go tam namydlij, @duubertowa :mamed: A w japsko chcesz ? :deniro: Kurwa jaki on jest głupi :joe::DC::DC::DC: PIR Kurwa jaki on jest głupi :joe::DC::DC::DC: Ale bogaty. Arlovski Ale bogaty. :siara: Jakub Bijan Najbardziej kontrowersyjna obecnie postać w KSW, "Popek Monster", odpowiada na pytania naszej reporterki. Muzyk opowiada o podejściu do MMA i trudach treningu. Jakubie, czyżbyś zbyt mocno popił w urodziny i jeszcze Cię trzyma? :no no: Bafana Bafana Jakubie, czyżbyś zbyt mocno popił w urodziny i jeszcze Cię trzyma? :no no: Nie wiedziałem, jak napisać, żeby nie obrazić. Przepowiadam ze sie poklepia 1 runde , w drugiej pudzian zlapie kontuzje … win&win karawana leci dalej z popusiem na freaki Jakub Bijan Nie wiedziałem, jak napisać, żeby nie obrazić. Dobrze ci poszło :applause: Przecież higieniczny tryb życia jest jak najbardziej okej językowo. PIR Kurwa jaki on jest głupi :joe::DC::DC::DC: Glupi na pewno nie jest ale widac,ze w budzie byl ze dwa razy jak o tym rapuje 🙂 . Popek wypowiedział się bardziej składnie i rzeczowo na zadawane pytania,Pudzian do odpowiedzi jechał przez Kraków, Poznań i Bielsko- Biała. Popson zawsze na propsie, niech ubije steryda Można być pewnym tego, że Popek ma duże szanse na wygraną i duże na przegraną. Niech chłopaki dadzą dobry i toczony w szybkim tempie 3 – rundowy pojedynek. mat Można być pewnym tego, że Popek ma duże szanse na wygraną i duże na przegraną. Niech chłopaki dadzą dobry i toczony w szybkim tempie 3 – rundowy pojedynek. :DC: mat Można być pewnym tego, że Popek ma duże szanse na wygraną i duże na przegraną. Niech chłopaki dadzą dobry i toczony w szybkim tempie 3 – rundowy pojedynek. :DC: Popuś w tych okularach wygląda momentami jak starszy brat Gamera, po walce z uzależnieniem, wyroku i wielu życiowych w sumie wszystko się zgadza poza tym, że nie jest bratem Gamera. Baasteek Skorzystalas z zaproszenia Popka? :crazy: @duubertowa Zgadnij xD Baasteek Skorzystalas z zaproszenia Popka? :crazy: @duubertowa Zgadnij xD Nie widze mocnych stron popka, stojka drewniana, parter drewniany, kondycja max na 1 runde jesli Pudzian tego nie wygra to straci wszystko i bedzie obiektem zartow przez kolejne 10 lat Mariusz szybko obal i zabij zeby nie bylo wstydu Popek to dla mnie jest na rowni z doda , gosc nie jest glupi za jakiego go wszyscy uwazaja , ciagnie kase z popularnosci ile sie da , wizerunek cpuna rapera hardcora zarabial na siebie tak samo jak dodzie sprychy glupkowatej z duzym cucem , ci ludzie doskonale wiedza jak promowac i sprzedawac swoja osobne (moze dzieki menagerom) ale nazywanie go idota jest bledne bo on poprostu wie co robi i co mu narobi wiecej zlotowek. Prosze mariusz nie zaprzedaj duszy ksw i skoncz to szybko. Polski rynek tv to jest masa idiotow i pustakow nie oszukujmy sie. Popek to dla mnie jest na rowni z doda , gosc nie jest glupi za jakiego go wszyscy uwazaja , ciagnie kase z popularnosci ile sie da , wizerunek cpuna rapera hardcora zarabial na siebie tak samo jak dodzie sprychy glupkowatej z duzym cucem , ci ludzie doskonale wiedza jak promowac i sprzedawac swoja osobne (moze dzieki menagerom) ale nazywanie go idota jest bledne bo on poprostu wie co robi i co mu narobi wiecej zlotowek. Prosze mariusz nie zaprzedaj duszy ksw i skoncz to szybko. Polski rynek tv to jest masa idiotow i pustakow nie oszukujmy sie. Popek spoko chłop, ale nie wróżę mu wygranej. Popek spoko chłop, ale nie wróżę mu wygranej. Pani redaktor – z tym higienicznym trybem życia – zadała jak najbardziej sensowne pytanie i niepotrzebnie dała zbić się z znaczenie tego sformułowania jest dosyć szerokie i praktycznie nikt nie zawęża jego znaczenia do higieny osobistej. tucznik Pani redaktor – z tym higienicznym trybem życia – zadała jak najbardziej sensowne pytanie i niepotrzebnie dała zbić się z tropu. Przecież znaczenie tego sformułowania jest dosyć szerokie i praktycznie nikt nie zawęża jego znaczenia do higieny osobistej. Wolałam dodać o co mi konkretnie chodzi żeby nie było wątpliwości 😉 Pietagoras @duubertowa, nie bałaś się Popka?:joe: Nie jest taki zły na jakiego wygląda 😉 tucznik Pani redaktor – z tym higienicznym trybem życia – zadała jak najbardziej sensowne pytanie i niepotrzebnie dała zbić się z tropu. Przecież znaczenie tego sformułowania jest dosyć szerokie i praktycznie nikt nie zawęża jego znaczenia do higieny osobistej. Wolałam dodać o co mi konkretnie chodzi żeby nie było wątpliwości 😉 Pietagoras @duubertowa, nie bałaś się Popka?:joe: Nie jest taki zły na jakiego wygląda 😉 tucznik Pani redaktor – z tym higienicznym trybem życia – zadała jak najbardziej sensowne pytanie i niepotrzebnie dała zbić się z tropu. Przecież znaczenie tego sformułowania jest dosyć szerokie i praktycznie nikt nie zawęża jego znaczenia do higieny osobistej. Wolałam dodać o co mi konkretnie chodzi żeby nie było wątpliwości 😉 Pietagoras @duubertowa, nie bałaś się Popka?:joe: Nie jest taki zły na jakiego wygląda 😉 tucznik Pani redaktor – z tym higienicznym trybem życia – zadała jak najbardziej sensowne pytanie i niepotrzebnie dała zbić się z tropu. Przecież znaczenie tego sformułowania jest dosyć szerokie i praktycznie nikt nie zawęża jego znaczenia do higieny osobistej. Wolałam dodać o co mi konkretnie chodzi żeby nie było wątpliwości 😉 Pietagoras @duubertowa, nie bałaś się Popka?:joe: Nie jest taki zły na jakiego wygląda 😉 Pro pablo Popek wypowiedział się bardziej składnie i rzeczowo na zadawane pytania,Pudzian do odpowiedzi jechał przez Kraków, Poznań i Bielsko- Biała. poszłem ….. wyszłem….sie wypowiedział składnie….eh Pro pablo Popek wypowiedział się bardziej składnie i rzeczowo na zadawane pytania,Pudzian do odpowiedzi jechał przez Kraków, Poznań i Bielsko- Biała. poszłem ….. wyszłem….sie wypowiedział składnie….eh tucznik Pani redaktor – z tym higienicznym trybem życia – zadała jak najbardziej sensowne pytanie i niepotrzebnie dała zbić się z tropu. Przecież znaczenie tego sformułowania jest dosyć szerokie i praktycznie nikt nie zawęża jego znaczenia do higieny osobistej. Jakby ci Popek MONSTER powiedział, że się mylisz to byś się kłócił? Ja bym też potakiwał głową, jaką to głupotę palnąłem 😀 tucznik Pani redaktor – z tym higienicznym trybem życia – zadała jak najbardziej sensowne pytanie i niepotrzebnie dała zbić się z tropu. Przecież znaczenie tego sformułowania jest dosyć szerokie i praktycznie nikt nie zawęża jego znaczenia do higieny osobistej. Jakby ci Popek MONSTER powiedział, że się mylisz to byś się kłócił? Ja bym też potakiwał głową, jaką to głupotę palnąłem 😀 Zibidibi poszłem ….. wyszłem….sie wypowiedział składnie….eh zawsze mam beke jak ktos sie do tego przypierdziela. tak jakby to mialo zmienic kontekst wypowiedzi. bardzo duzo ludzi taki mowi, tzn, ze wszyscy sa debilami? mi tez czasem zdarza sie zapomniec, chociaz wiem jak brzmi poprawna forma. Zibidibi poszłem ….. wyszłem….sie wypowiedział składnie….eh zawsze mam beke jak ktos sie do tego przypierdziela. tak jakby to mialo zmienic kontekst wypowiedzi. bardzo duzo ludzi taki mowi, tzn, ze wszyscy sa debilami? mi tez czasem zdarza sie zapomniec, chociaz wiem jak brzmi poprawna forma. Gaara zawsze mam beke jak ktos sie do tego przypierdziela. tak jakby to mialo zmienic kontekst wypowiedzi. bardzo duzo ludzi taki mowi, tzn, ze wszyscy sa debilami? mi tez czasem zdarza sie zapomniec, chociaz wiem jak brzmi poprawna forma. Ja czasami mówię/piszę tak specjalnie, dla beki. Gaara zawsze mam beke jak ktos sie do tego przypierdziela. tak jakby to mialo zmienic kontekst wypowiedzi. bardzo duzo ludzi taki mowi, tzn, ze wszyscy sa debilami? mi tez czasem zdarza sie zapomniec, chociaz wiem jak brzmi poprawna forma. Ja czasami mówię/piszę tak specjalnie, dla beki. Pietagoras Ja czasami mówię/piszę tak specjalnie, dla beki. zeby podkurwic miodkow? :mamed: Pietagoras Ja czasami mówię/piszę tak specjalnie, dla beki. zeby podkurwic miodkow? :mamed: Gaara zawsze mam beke jak ktos sie do tego przypierdziela. tak jakby to mialo zmienic kontekst wypowiedzi. bardzo duzo ludzi taki mowi, tzn, ze wszyscy sa debilami? mi tez czasem zdarza sie zapomniec, chociaz wiem jak brzmi poprawna forma. Co innego "sie zapomnieć", a co innego nie widzieć żadnej różnicy. Niestety o wiele częściej mamy do czynienia z osobami drugiej grupy, które nawet nie zdają sobie sprawy, że popełniają błąd. Wtedy imo mamy do czynienia z debilami. Nie jestem językowym purystą, nie poprawiam ludzi mówiących "w każdym bądź razie", ale brak pewnego minimum powinno być piętnowane. Gaara zawsze mam beke jak ktos sie do tego przypierdziela. tak jakby to mialo zmienic kontekst wypowiedzi. bardzo duzo ludzi taki mowi, tzn, ze wszyscy sa debilami? mi tez czasem zdarza sie zapomniec, chociaz wiem jak brzmi poprawna forma. Co innego "sie zapomnieć", a co innego nie widzieć żadnej różnicy. Niestety o wiele częściej mamy do czynienia z osobami drugiej grupy, które nawet nie zdają sobie sprawy, że popełniają błąd. Wtedy imo mamy do czynienia z debilami. Nie jestem językowym purystą, nie poprawiam ludzi mówiących "w każdym bądź razie", ale brak pewnego minimum powinno być piętnowane. Khebabib Co innego "sie zapomnieć", a co innego nie widzieć żadnej różnicy. Niestety o wiele częściej mamy do czynienia z osobami drugiej grupy, które nawet nie zdają sobie sprawy, że popełniają błąd. Wtedy imo mamy do czynienia z debilami. Nie jestem językowym purystą, nie poprawiam ludzi mówiących "w każdym bądź razie", ale brak pewnego minimum powinno być piętnowane. ale to ich sprawa, wiec czemu ich pietnowac? to oni beda mieli problem z oficjalnym pismem lub wypracowaniem w gimbazie, nie my. a sensu wypowiedzi to nie zmienia. zreszta taki "debil" moze caly czas tak pisac, a z matmy rozpierdoli kazde rownanie. to wtedy jest debilem czy nie? ja jestem debilem z matematyki, jesli chodzi o jakies skomplikowane rownania. liczyc umiem dobrze, ale zawsze bylo mi ciezko na matmie z jakmis rownaniami z kosmosu (moze dlatego tez, ze opuszczalem duzo lekcji) Khebabib Co innego "sie zapomnieć", a co innego nie widzieć żadnej różnicy. Niestety o wiele częściej mamy do czynienia z osobami drugiej grupy, które nawet nie zdają sobie sprawy, że popełniają błąd. Wtedy imo mamy do czynienia z debilami. Nie jestem językowym purystą, nie poprawiam ludzi mówiących "w każdym bądź razie", ale brak pewnego minimum powinno być piętnowane. ale to ich sprawa, wiec czemu ich pietnowac? to oni beda mieli problem z oficjalnym pismem lub wypracowaniem w gimbazie, nie my. a sensu wypowiedzi to nie zmienia. zreszta taki "debil" moze caly czas tak pisac, a z matmy rozpierdoli kazde rownanie. to wtedy jest debilem czy nie? ja jestem debilem z matematyki, jesli chodzi o jakies skomplikowane rownania. liczyc umiem dobrze, ale zawsze bylo mi ciezko na matmie z jakmis rownaniami z kosmosu (moze dlatego tez, ze opuszczalem duzo lekcji) Gaara ale to ich sprawa, wiec czemu ich pietnowac? to oni beda mieli problem z oficjalnym pismem lub wypracowaniem w gimbazie, nie my. a sensu wypowiedzi to nie zmienia. zreszta taki "debil" moze caly czas tak pisac, a z matmy rozpierdoli kazde rownanie. to wtedy jest debilem czy nie? ja jestem debilem z matematyki, jesli chodzi o jakies skomplikowane rownania. liczyc umiem dobrze, ale zawsze bylo mi ciezko na matmie z jakmis rownaniami z kosmosu (moze dlatego tez, ze opuszczalem duzo lekcji) Ja nikogo nie piętnuje, popełniłem tylko mały komentarz ,w końcu to osoba publiczna I to właśnie to małe minimum powinno być ,ale to popciu wiec co tam …. żaden ze mnie zwykly zjadacz chleba z dostatecznymi wynikami w szkole ale jak takie coś słysze w ogolnodostepnych mediach to aż strach sie bać co bedzie "kto "bedzie dalej za 10 ,15,20 lat….. Gaara ale to ich sprawa, wiec czemu ich pietnowac? to oni beda mieli problem z oficjalnym pismem lub wypracowaniem w gimbazie, nie my. a sensu wypowiedzi to nie zmienia. zreszta taki "debil" moze caly czas tak pisac, a z matmy rozpierdoli kazde rownanie. to wtedy jest debilem czy nie? ja jestem debilem z matematyki, jesli chodzi o jakies skomplikowane rownania. liczyc umiem dobrze, ale zawsze bylo mi ciezko na matmie z jakmis rownaniami z kosmosu (moze dlatego tez, ze opuszczalem duzo lekcji) Ja nikogo nie piętnuje, popełniłem tylko mały komentarz ,w końcu to osoba publiczna I to właśnie to małe minimum powinno być ,ale to popciu wiec co tam …. żaden ze mnie zwykly zjadacz chleba z dostatecznymi wynikami w szkole ale jak takie coś słysze w ogolnodostepnych mediach to aż strach sie bać co bedzie "kto "bedzie dalej za 10 ,15,20 lat….. Zibidibi Ja nikogo nie piętnuje, popełniłem tylko mały komentarz ,w końcu to osoba publiczna I to właśnie to małe minimum powinno być ,ale to popciu wiec co tam …. żaden ze mnie zwykly zjadacz chleba z dostatecznymi wynikami w szkole ale jak takie coś słysze w ogolnodostepnych mediach to aż strach sie bać co bedzie "kto "bedzie dalej za 10 ,15,20 lat….. za 10, 15, 20 lat będziesz takim dziadkiem z muppetów, co truje "za moich czasów…". :deniro::deniro::deniro: Zibidibi Ja nikogo nie piętnuje, popełniłem tylko mały komentarz ,w końcu to osoba publiczna I to właśnie to małe minimum powinno być ,ale to popciu wiec co tam …. żaden ze mnie zwykly zjadacz chleba z dostatecznymi wynikami w szkole ale jak takie coś słysze w ogolnodostepnych mediach to aż strach sie bać co bedzie "kto "bedzie dalej za 10 ,15,20 lat….. za 10, 15, 20 lat będziesz takim dziadkiem z muppetów, co truje "za moich czasów…". :deniro::deniro::deniro: Gaara ale to ich sprawa, wiec czemu ich pietnowac? to oni beda mieli problem z oficjalnym pismem lub wypracowaniem w gimbazie, nie my. a sensu wypowiedzi to nie zmienia. zreszta taki "debil" moze caly czas tak pisac, a z matmy rozpierdoli kazde rownanie. to wtedy jest debilem czy nie? ja jestem debilem z matematyki, jesli chodzi o jakies skomplikowane rownania. liczyc umiem dobrze, ale zawsze bylo mi ciezko na matmie z jakmis rownaniami z kosmosu (moze dlatego tez, ze opuszczalem duzo lekcji) Nie kwestionuję tego, że osoba która tak mówi jest na bakier z każdym rodzajem intelektualnego wysiłku, ale różnica pomiędzy poszłem/wyszłem, a poprawną formą to bezwzględne minimum językowe u każego rodowitego Polaka. Jest to zakres materiału który zgłębiają dzieci w podstawówce na lekcjach języka polskiego. Na tej podstawie twierdzę, że osoby(starsze) które tak mówią są ułomne. Tak jak wymaga się od dzieci znajomości tabliczki mnożenia, tak i każdy osesek powinien mówić względnie poprawnie w ojczystym języku. Z prawdziwą tragedią mamy do czynienia, gdy nie jest to osesek, a dorosły chłop nie mający zielonego pojęcia, że popełnia błąd. W przypadku Popka mamy do czynienia z klasycznym przykładem debila, bo o ile się nie mylę ma tylko wykształcenie podstawowe. Gaara ale to ich sprawa, wiec czemu ich pietnowac? to oni beda mieli problem z oficjalnym pismem lub wypracowaniem w gimbazie, nie my. a sensu wypowiedzi to nie zmienia. zreszta taki "debil" moze caly czas tak pisac, a z matmy rozpierdoli kazde rownanie. to wtedy jest debilem czy nie? ja jestem debilem z matematyki, jesli chodzi o jakies skomplikowane rownania. liczyc umiem dobrze, ale zawsze bylo mi ciezko na matmie z jakmis rownaniami z kosmosu (moze dlatego tez, ze opuszczalem duzo lekcji) Nie kwestionuję tego, że osoba która tak mówi jest na bakier z każdym rodzajem intelektualnego wysiłku, ale różnica pomiędzy poszłem/wyszłem, a poprawną formą to bezwzględne minimum językowe u każego rodowitego Polaka. Jest to zakres materiału który zgłębiają dzieci w podstawówce na lekcjach języka polskiego. Na tej podstawie twierdzę, że osoby(starsze) które tak mówią są ułomne. Tak jak wymaga się od dzieci znajomości tabliczki mnożenia, tak i każdy osesek powinien mówić względnie poprawnie w ojczystym języku. Z prawdziwą tragedią mamy do czynienia, gdy nie jest to osesek, a dorosły chłop nie mający zielonego pojęcia, że popełnia błąd. W przypadku Popka mamy do czynienia z klasycznym przykładem debila, bo o ile się nie mylę ma tylko wykształcenie podstawowe. pajęczny za 10, 15, 20 lat będziesz takim dziadkiem z muppetów, co truje "za moich czasów…". :deniro::deniro::deniro: Hehe no….. pajęczny za 10, 15, 20 lat będziesz takim dziadkiem z muppetów, co truje "za moich czasów…". :deniro::deniro::deniro: Hehe no….. Khebabib Nie kwestionuję tego, że osoba która tak mówi jest na bakier z każdym rodzajem intelektualnego wysiłku, ale różnica pomiędzy poszłem/wyszłem, a poprawną formą to bezwzględne minimum językowe u każego rodowitego Polaka. Jest to zakres materiału który zgłębiają dzieci w podstawówce na lekcjach języka polskiego. Na tej podstawie twierdzę, że osoby(starsze) które tak mówią są ułomne. Tak jak wymaga się od dzieci znajomości tabliczki mnożenia, tak i każdy osesek powinien mówić względnie poprawnie w ojczystym języku. Z prawdziwą tragedią mamy do czynienia, gdy nie jest to osesek, a dorosły chłop nie mający zielonego pojęcia, że popełnia błąd. W przypadku Popka mamy do czynienia z klasycznym przykładem debila, bo o ile się nie mylę ma tylko wykształcenie podstawowe. O to to!dzieki kolego ale I tak jesteśmy zgredami dla gimów…. Khebabib Nie kwestionuję tego, że osoba która tak mówi jest na bakier z każdym rodzajem intelektualnego wysiłku, ale różnica pomiędzy poszłem/wyszłem, a poprawną formą to bezwzględne minimum językowe u każego rodowitego Polaka. Jest to zakres materiału który zgłębiają dzieci w podstawówce na lekcjach języka polskiego. Na tej podstawie twierdzę, że osoby(starsze) które tak mówią są ułomne. Tak jak wymaga się od dzieci znajomości tabliczki mnożenia, tak i każdy osesek powinien mówić względnie poprawnie w ojczystym języku. Z prawdziwą tragedią mamy do czynienia, gdy nie jest to osesek, a dorosły chłop nie mający zielonego pojęcia, że popełnia błąd. W przypadku Popka mamy do czynienia z klasycznym przykładem debila, bo o ile się nie mylę ma tylko wykształcenie podstawowe. O to to!dzieki kolego ale I tak jesteśmy zgredami dla gimów…. Zibidibi O to to!dzieki kolego ale I tak jesteśmy zgredami dla gimów…. c'est la vie 😉 Najbardziej smuci mnie fakt, że wielu naszych rodaków lepiej włada np. językiem angielskim niż językiem polskim. Niedługo przejdziemy na mix pisma obrazkowego, języka angielskiego i polskich wulgaryzmów. Oto przyszłość języka polskiego w mowie i piśmie. Zibidibi O to to!dzieki kolego ale I tak jesteśmy zgredami dla gimów…. c'est la vie 😉 Najbardziej smuci mnie fakt, że wielu naszych rodaków lepiej włada np. językiem angielskim niż językiem polskim. Niedługo przejdziemy na mix pisma obrazkowego, języka angielskiego i polskich wulgaryzmów. Oto przyszłość języka polskiego w mowie i piśmie. Khebabib c'est la vie 😉 Najbardziej smuci mnie fakt, że wielu naszych rodaków lepiej włada np. językiem angielskim niż językiem polskim. Niedługo przejdziemy na mix pisma obrazkowego, języka angielskiego i polskich wulgaryzmów. Oto przyszłość języka polskiego w mowie i piśmie. Pierdolisz :mamed: Khebabib c'est la vie 😉 Najbardziej smuci mnie fakt, że wielu naszych rodaków lepiej włada np. językiem angielskim niż językiem polskim. Niedługo przejdziemy na mix pisma obrazkowego, języka angielskiego i polskich wulgaryzmów. Oto przyszłość języka polskiego w mowie i piśmie. Pierdolisz :mamed: d-amian-enp Pierdolisz :mamed: "Tylko nie pierdolisz, bo w ryj dać moge dać":mamed: d-amian-enp Pierdolisz :mamed: "Tylko nie pierdolisz, bo w ryj dać moge dać":mamed: Zakładam że pierwsze 2 minuty walki będzie szamotanina w stójce jeżeli pudzian nie skończy tego a popek nie trafi jakimś super cepem, to później po takiej szamotaninie wątpie że Popek będzie miał siły i będzie to tylko ośmieszanie już " Króla Albani " Zakładam że pierwsze 2 minuty walki będzie szamotanina w stójce jeżeli pudzian nie skończy tego a popek nie trafi jakimś super cepem, to później po takiej szamotaninie wątpie że Popek będzie miał siły i będzie to tylko ośmieszanie już " Króla Albani " oby to się tragedią nie skończyłoprosty przykład Kimbo Slice vs. Dada 5000 jeden nie żyje a drugi ma duże problemy zdrowotne Ten gosc sprawia wrazenie jakby skladanie zdan kosztowalo go bardzo duzo wysilku Ten gosc sprawia wrazenie jakby skladanie zdan kosztowalo go bardzo duzo wysilku Khebabib "Tylko nie pierdolisz, bo w ryj dać moge dać":mamed: yyyy kozak w necie?:penn: Khebabib "Tylko nie pierdolisz, bo w ryj dać moge dać":mamed: yyyy kozak w necie?:penn: Nie ma co ukrywać, ze używki odcisnęły piętno na zdrowiu popka. Może przeszedl na zdrowy tryb, ale nieuniknione się juz dokonało. Szkoda go jako człowieka, ale każdy żyje jak chce. Może jemu wcale nie szkoda, takiego życia. Nie ma co ukrywać, ze używki odcisnęły piętno na zdrowiu popka. Może przeszedl na zdrowy tryb, ale nieuniknione się juz dokonało. Szkoda go jako człowieka, ale każdy żyje jak chce. Może jemu wcale nie szkoda, takiego życia. Unbreakable Nie ma co ukrywać, ze używki odcisnęły piętno na zdrowiu popka. Może przeszedl na zdrowy tryb, ale nieuniknione się juz dokonało. Szkoda go jako człowieka, ale każdy żyje jak chce. Może jemu wcale nie szkoda, takiego życia. Co przeżył to jego ,nie sądzę żeby tego żałował . Unbreakable Nie ma co ukrywać, ze używki odcisnęły piętno na zdrowiu popka. Może przeszedl na zdrowy tryb, ale nieuniknione się juz dokonało. Szkoda go jako człowieka, ale każdy żyje jak chce. Może jemu wcale nie szkoda, takiego życia. Co przeżył to jego ,nie sądzę żeby tego żałował . Mam nadzieje że całą walkę zobaczę w telexpresie 🙂 Higiena przede wszystkim 😆 Higiena przede wszystkim 😆 Haha, to spojrzenie i uśmiech po "pszyszłem" Popusia. @duubertowa, chyba niewiele brakowało żeby śmiechnąć na głos, co? 😉 Haha, to spojrzenie i uśmiech po "pszyszłem" Popusia. @duubertowa, chyba niewiele brakowało żeby śmiechnąć na głos, co? 😉 husarz Haha, to spojrzenie i uśmiech po "pszyszłem" Popusia. @duubertowa, chyba niewiele brakowało żeby śmiechnąć na głos, co? 😉 Zdaje sobie sprawę, że nikt mi w to pewnie nie uwierzy, ale to jest czysty przypadek 😀 husarz Haha, to spojrzenie i uśmiech po "pszyszłem" Popusia. @duubertowa, chyba niewiele brakowało żeby śmiechnąć na głos, co? 😉 Zdaje sobie sprawę, że nikt mi w to pewnie nie uwierzy, ale to jest czysty przypadek 😀
Przemęczenie, niechęć do treningów, Trenować czy nie trenować? Uwielbiasz trenować, ale są dni w które totalnie nie masz weny? Spoko, każdy tak ma. Czasami się zdarza, że nie chce mi się wyjść na trening, a przecież to kocham. Rzadko bo rzadko, ale jednak. Jak sobie z tym radzę? Zanim odpowiem na to pytanie, warto przyjrzeć się jego genezie. Nie wystarczy tylko leczyć skutki choroby, ale poznać i wyeliminować / nie dopuścić do jej przyczyn. Zapraszam do lektury 🙂 Jeszcze nie przetrenowanie, ale uważajCięższy okres W moim przypadku pierwsze na myśl nasuwa się pytanie “czy nie za dużo?”. Kiedy nie chce mi się iść na swój trening, zastanawiam się jakie aktywności miałem w ostatnich dniach i czy ten trening rzeczywiście jest niezbędny. Skoro ciało wysyła mi sygnały, może to nie jest najlepszy pomysł? Nie zrozumcie mnie źle. Należy obserwować co podpowiada nam nasze ciało, ale ostateczna decyzja jest nasza i powinna być świadoma. Jeszcze do niedawna jechałem rutyną dwóch treningów dziennie 6 dni w tygodniu – raz siłownia, raz kosz. Ostatnio zacząłem spędzać coraz więcej czasu na siłowni, na treningach z moimi podopiecznymi i nie da rady wyrobić się czasowo i fizycznie. Przy 4-5 przeprowadzonych treningach z podopiecznymi, robiąc jeszcze dwa swoje, wieczorem jestem totalnie zniszczony. Następnego dnia nie nadaje się do niczego. Dlatego rozsądniej w tym wypadku jest ograniczyć się do jednego swojego dziennie. Chyba, że akurat mam luźniejszy dzień ? Jak sobie z tym radzić? Kilka najprostszych sposobów których sam używam: Zmusić się i po prostu iść. Do niedawna mój jedyny sposób, teraz powoli od niego odchodzę na rzecz niezajeżdżania się. Trudne zadanie stoi przed Tobą, kiedy musisz rozgraniczyć niechęć lamerską w stylu “po prostu mi się nie chcę” z niechęcią zmęczeniową, od zbyt dużej ilości aktywności fizycznej. Odpuścić temat i zrobić coś przyjemnego. Poczytaj książkę, wyjdź gdzieś z dziewczyną czy pogadaj z kumplem. Szczególnie dobre, kiedy dopada Cię dłuższe zmęczenie. Odpuść trening, ale potrenuj niefizycznie w tym czasie. Kiedy moje ciało nie wyrabia z treningami, a głowa chce dalej trenować, po prostu odpalam YouTube którąś z moich książek i szukam sposobów na stanie się lepszym. Lepszym zawodnikiem, lepszym trenerem, bardziej świadomym atletą. Jest to podwójnie dobre, ponieważ ciało dostaje chwilę przerwy, a Ty nie dość że zdobywasz wiedzę, to nie dręczy Cię sumienie, że olałeś trening. O ile jednorazowa niechęć jest specjalnie nieszkodliwa, o tyle warto zwrócić na nią uwagę. Dłuższa obecność zmęczenia może być powodem do niepokoju. Dlaczego? Tutaj pojawia się temat przetrenowania Wojtek, nie za ciężko? – NIGDY Problem wyłącznie profesjonalistów czy realne zagrożenie amatorów?Przetrenowanie Czy przetrenowanie dotyczy tylko profesjonalistów, robiących gargantuiczne ilości i objętości treningów? Czy amatorzy trenując 3-5 razy w tygodniu mogą doprowadzić się do stanu przetrenowania? A może coś takiego w ogólnie nie istnieje? Zdania w tym temacie są podzielone. Zacznijmy od luźnej definicji. Przetrenowanie to: “stan, w którym dotychczas stosowane bodźce wysiłkowe stają się dla organizmu zbyt silne, najczęściej na skutek braku odpowiedniej regeneracji. Zamiast więc go stymulować, to powodują mocne nadużycie, prowadząc właśnie do przemęczenia i przetrenowania.” Dwa główne czynniki – silne bodźce i niewystarczająca regeneracja. Nie ma tu mowy o ilości treningów czy stopniu zaawansowania, więc można wyciągnąć wnioski, że dotyczy to wszystkich miłośników sportu. Pytanie tylko, jak ciężko doprowadzić się do takiego stanu i czy zwykły śmiertelnik jest w stanie to zrobić. Warto pamiętać, że przemęczenie i przetrenowanie nie są tym samym– właśnie dlatego ten drugi termin bywa często nadużywany. Istotną kwestią, która łączy oba zjawiska jest brak odpowiedniej regeneracji. O tym jak pomóc swojemu ciału zregenerować się pomiędzy treningami pisałem tutaj. Swoją drogą, optymalny progres osiągamy, kiedy odnajdziemy balans pomiędzy odpowiednio silnym i częstym bodźcem oraz regeneracją. O przetrenowaniu można pisać wiele, ale nie to jest celem dzisiejszego artykułu. Moim skromnym zdaniem, większości z nas to nie grozi. Więcej informacji o syndromie przetrenowania znajdziecie w klawym artykule na skąd również pochodzi definicja. POZDROW NUDĘ - TUTAJ NIE MA WJAZDUMonotonne treningi A czy Ty czerpiesz frajdę z trenowania? Czerpiesz teraz? Czy dawno temu, kiedy uczyłeś się nowych rzeczy, miałeś zajawkę na trenowanie i każdy trening był czymś ciekawym? Jak masz się jarać trenowaniem, jak od trzech miesięcy robisz dokładnie to samo, a progres siłowy przestał być tak spektakularny że co trening podnosisz więcej. I znowu, nie zrozum mnie źle – w trenowaniu należy zachować balans pomiędzy powtarzalnością (żeby organizm się zaadoptował) oraz nowością (żeby się nie przyzwyczaił za bardzo do tego samego). Dodatkowym kryterium jest tutaj zmęczenie psychiczne treningami. Dlatego tak chętnie wprowadzam raz na jakiś czas trening całkowicie inny niż zwykle. Może to być niespodziewany dzień cross-fitu pomiędzy treningami siłowymi. Fajnie sprawdza się też tor przeszkód, z różnymi atrakcjami jak przeskoki, slalom, przenoszenie czegoś itp. Wprowadzając rywalizację możesz jeszcze bardziej podnieść jakość treningu i frajdę z niego płynącą. Sztafety w grupie, mierzenie czasu, zawody w parach – to tylko niektóre z sporego wora możliwości. Walka z monotonią jest szczególnie istotna w kwestii treningu szybkości. Bardzo łatwo tutaj zatrzymać się w progresie na pewnym poziomie i osiągnąć tzw. barierę prędkości. Można zaradzić temu często zmieniając bodźce, ćwiczenia albo ich intensywność. Jednego dnia możemy robić zwykłe sprinty, kiedy indziej takie z oporem do połowy trasy, a w jeszcze inny dzień sprinty z górki, osiągając prędkości ponad maksymalne. Stres, praca, rodzina, pogoda, zdechła rybkaCzynniki życiowe Punkt ostatni, ale równie istotny co poprzednie. Na to, czy chce nam się iść na trening czy wolimy zostać w domu ma wpływ mnóstwo rzeczy totalnie niezwiązanych z trenowaniem. Do nich zaliczam takie aspekty jak sytuacja rodzinna, turbulencje w związku, stres w pracy czy chociażby fakt, że zdechła nam rybka. Czasami trening jest tym, co nam akurat pomoże. To kwestia mocno indywidualna, ale czasem zamiast przeżuwać kolejny raz daną sytuację, dobrze jest się odciąć, przenosząc żelastwo z miejsca na miejsce. Swego czasu, remedium na większość moich problemów był dźwięk czystej piłki wpadającej do kosza. Podsumowując, przyczyn niechęci do treningów może być całkiem sporo. Część z nich może wynikać z braku regeneracji, o co zawsze warto zadbać. Inne mogą być spowodowane sytuacją w Twoim życiu, czy nawet pogodą. Szczególnie teraz… jesień, spadną liście i temperatura, zacznie wiać i padać, a potem przyjdzie zima wraz z całym jej śnieżnym paskudztwem. Czy powinieneś iść wtedy na trening? Zostawiam to Twojej ocenie. Daj znać jak Ty radzisz sobie z przemęczeniem i co je u Ciebie wywołuje! PS: Celowo pominąłem jeden niesamowicie ważny aspekt – obieranie celu, który daje kopa do motywacji. Niedługo druga część artykułu na temat sposobów utrzymywania motywacji. Pozdro! Mati Z wykształcenia psycholog, z zawodu trener przygotowania motorycznego, a w sercu koszykarski świr jakich mało. Przywiązuję ogromną wagę do rozwoju i przekraczania własnych granic.
nie chce mi się iść na trening