Ofeminin. Lifestyle. Prosty patent, dzięki któremu pozbędziesz się pleśni z domu. Redakcja. Małe i niepozorne saszetki wypełnione przezroczystymi granulkami, które znajdujesz w opakowaniach ze sprzętem AGD albo w kartonie z nowymi sneakersami, mogą być bardzo pomocne. Przydadzą się tym, którzy walczą z pleśnią w domu. Trudne plamy z powierzchni granitu można usunąć za pomocą pasty domowej roboty (takiej samej używa się do czyszczenia granitowych blatów w kuchni): W małej misce wymieszaj 1/2 szklanki sody oczyszczonej i 1/2 łyżeczki nadtlenku wodoru. Rozprowadź pastę o grubości około 0,5 cm na plamie i przykryj folią. Pobierz z Pexels darmowe zdjęcie z galerii „” w wysokiej rozdzielczości! To tylko jedno z wielu świetnych darmowych zdjęć z galerii na temat: akcesoria, anonimowy & aromat Jak usunąć pleśń z tkanin bez wybielacza? Różne typydomowe rozwiązaniasą bardzo skuteczne w usuwaniu pleśni. I nie wymagają więcej produktów niż to, co masz w swojej szafce. Poznaj domowe środki czyszczące zwalczające pleśń za pomocą octu, sody oczyszczonej, boraksu i soku z cytryny. Powiązane artykuły. Odkurzacz parowy Bissell Gwarantujemy, że przejdą one kontrolę fitosanitarną. Nasiona domowej roboty i marketowe z torebek niewiadomego pochodzenia - należy zaprawić środkami ochronnymi. Oczywiście środki zapobiegawcze przeciwko grzybom pleśniowym, które całkowicie zapobiegną pojawianiu się białych puszystych narośli w doniczkach i wazonach. 2. Jeżeli sposób stosuje się w procesie fermentacji masy papierniczej (bez rozdzielania skórki z soku i masa), ciągle mieszając supernatantu, do pulpy długo w kontakcie z tlenem. 3. Silna nie muszą być rozcieńczone wodą, utrzymywanie kwasowości normalnej (3-8 g / dm3). Jeśli to konieczne, dodać wino, kwas cytrynowy. 4. . Liczba postów: 2 Liczba wątków: 1 Dołączył: 10 2006 Przeglądając swoją piwniczkę znalazłem kilkadziesiąt słoików z sokami z malin, czarnych porzeczek i winogron. Są to soki z 2003 roku ale nadal bardzo smaczne, ale jakbym pił tylko soki to pewnie bym skończył w 2020 roku. Postanowiłem nastawić dwa gąsiorki po 15 litrów z tych właśnie soków. Nie miałem pojęcia jak dużo w nich jest cukru, alkomierz w ogóle nie chciał się zatonąć . Do jednego z gąsiorów wlałem sok z malin a do 2 z winogron. Każdy był zapełniony do połowy. Dolałem do tego wodę z 2kg cukru, bajanusy, pożywkę i czekałem. Na początku myślałem, że nie ruszy. Ale po 12 godz. ruszyły że ho ho. Zobaczymy co z tego będzie?? Co myślicie w ogóle o tym pomyśle?? Robił ktoś z was coś takiego?? Jakie mieliście efekty?? macie jakieś propozycje wobec dalszej pracy moich quasi win?? Czekam na opinie Liczba postów: Liczba wątków: 146 Dołączył: 04 2003 Lokalizacja: jak studnia bez dna (Kraków) Nastrój: porzucam kroków rytm na bruku Jest duzio duzio wątków o winach z soków/kompotów/dżemów itd. Liczba postów: 2 Liczba wątków: 1 Dołączył: 10 2006 A jednak nie ma wielu wątków na ten temat na forum. Duuuuuużo jest o sokach z kartonu. Zobaczymy co z tego wyjdzie. pozdrawiam Liczba postów: Liczba wątków: 146 Dołączył: 04 2003 Lokalizacja: jak studnia bez dna (Kraków) Nastrój: porzucam kroków rytm na bruku Jest cały DZIAŁ poświęcony temu zagadnieniu: Forum > Wina zimowe > Przetwory - Domowe soki, kompoty i dżemy... Gdzie właśnie przeniosłem ten wątek. Krzysztof Liczba postów: 23 Liczba wątków: 2 Dołączył: 12 2006 Nastrój: Co wy chcecie od moich win?? Według mnie wina z przetworów są lepsze od tych ze świeżych owoców... dlaczego?? już piszę... pierwsze primo. Takie prztwoy zdążyły się trochę odleżeć i mają poprostu lepszy smak. 2. Po drugie primo. Według mnie o wiele łatwiej takie wino zrobić... Robiłem juz pare win z owoców świeżych, ale te z przetwoów zawsze wychodzą mi świetne, a te z świeżutkich owocków nie zawsze Pozdrawiam Nie obraź się, ale bzdury opowiadasz... lepszy smak? Ło matko... Co do łatwości zrobienia - to być może masz rację, ale gdzieś po drodze znika magia przygotowywania owoców, fermentowania miazgi, odciskania na prasie... Jednak mnie nie przekonałeś, tym bardziej ze przygotowanie soku to też kupa roboty... Hmmm, sądzisz że wino z przetworów wychodzi świetne - zgłoś na konkurs, ocenimy. Krzysztof Liczba postów: 23 Liczba wątków: 2 Dołączył: 12 2006 Nastrój: Co wy chcecie od moich win?? Tak jak pisze, jest to moje zdanie, może te moje świażutkei owockie były za mało aromatyczne, z przetworów lepiej mi smakują i tyle... Pozdrawiam Liczba postów: Liczba wątków: 56 Dołączył: 09 2005 Lokalizacja: Warszawa/Ząbki Nastrój: Czasem warto skorzystać z prawa do milczenia... Wino z przetworów robię tylko dlatego, że szkoda takie wystane dżemiki, soki i inne marmolady wyrzucić przy okazji porządków. Sądzę, że inni z tej samej przyczyny popełniają wina "przetworowe". Ale żeby lepsze? Są pijalne i nic poza tym. Liczba postów: 274 Liczba wątków: 7 Dołączył: 08 2005 Lokalizacja: Reszel/3miasto Nastrój: natchniony %) Moim skromnym zdaniem może nie są lepsze ale na pewno nie ustępują wiele w smaku tym fermentowanym w miazdze. Normalnie herezje. Obiecuję wam, ze będziecie się smażyc za takie gadanie. Nie ma żadnego porównania pomiędzy winami ze świeżych owoców a z przetworów, te ostatnie to zwyczajne mózgotrzepy pozbawione wszelkich głębszych smaczków i aromatów. Zamiast gadać głupoty wystawnie takie przetworowe wino do konkursu - wtedy w równej walce można porównać i wybrać lepsze. Trochę win zrobiłem, i nikt mnie nie przekona do wyższości win przetworowych Krzysztof Kiedy efekt finalny naszych starań o przyzwoite wino domowej roboty nie spełnia naszych oczekiwań, nie powinniśmy się go pozbywać. Niepokojąca oznaka na powierzchni nie musi oznaczać groźnej choroby wina, a jego smak, barwę i aromat można poprawić. Jak to zrobić? Pomimo naszych starań i pomimo poświęconego czasu, może się zdarzyć, że nie dopatrzyliśmy należycie któregoś z etapów tworzenia się wina i na jego powierzchni w naczyniu fermentacyjnym widzimy niepokojące zmiany. W zasadzie powód do zmartwienia będziemy mieć tylko w jednym przypadku – kiedy na powierzchni pojawi się pleśń. Wtedy należy zareagować w jednoznaczny sposób – wylać zawartość, a naczynie bardzo dokładnie odkazić. Pamiętajmy, że nie wolno do tego celu użyć wrzącej wody – grube szkło nie jest przystosowane do skokowych zmian temperatur i na domiar złego pęknie nam balon na wino. Inaczej będzie, jeśli na powierzchni pojawi się warstwa oleistego osadu. Co może być tego przyczyną? Zmielone pestki owoców zawierające oleiste składniki lub substancje używane przy konserwacji owoców suszonych (na przykład rodzynek, żurawiny, śliwek). Te ostatnie powinny być usunięte wcześniej przez dokładne sparzenie powierzchni suszonych składników gorącą wodą. W praktyce jednak trudno jest tego dokonać skutecznie bez zbytniego „rozgotowania” owoców. Jeśli nasze wino ma bezpośredni kontakt z tego typu zawiesiną, za pomocą wężyka igielitowego spod niepożądanej warstwy ściągamy wino do tymczasowego, innego naczynia. Baniak należy oczyścić z resztek oleistych substancji, umyć i napełnić uzdrowionym w ten sposób winem. Zdarzyć się może, że winu pomagać musimy już na początku fermentacji. Kiedy nie widzimy, żeby drożdże pracowały (w rurce fermentacyjnej poziom wody jest niezmienny, a powinny go zaburzać wydostające się banieczki dwutlenku węgla), potrzebna będzie nasza interwencja. Drożdże mogły nie namnożyć się odpowiednio przed wlaniem ich kolonii do moszczu owocowego lub zbyt wysokie stężenie cukru zahamowało ten proces. Aby uniemożliwić w tym wypadku przejęcie inicjatywy przez drożdże dzikie, trzeba do wina dostarczyć nową porcję namnożonych drożdży winnych szlachetnych. Dobrze jest skorzystać z tak zwanych drożdży aktywnych, które będą gotowe jako antidotum niemal natychmiast, zamiast przygotowywać nową matkę drożdżową, co trwa 2-3 dni. Nieco inna sytuacja może mieć miejsce w trakcie tzw. fermentacji burzliwej. W tym czasie temperatura nastawu jest wyższa, a na powierzchni zbiera się piana. Jeśli wbrew zaleceniom poziom wina w baniaku jest zbyt blisko rurki fermentacyjnej a na dodatek stężenie cukru zbyt duże, nasz nastaw będzie wydostawał się przez rurkę na zewnątrz. Wtedy pomóc winu może ochłodzenie temperatury nastawu – w tym wypadku przyda się wanna z zimną wodą, w której umieścimy naczynie z winem. W tym czasie rurkę fermentacyjną może zastąpić warstwa gazy szczelnie przymocowana do wylotu balonu. Kiedy wino wbrew naszym staraniom nie spełnia wymaganych oczekiwań smakowych, na przykład jest „puste” w smaku – ze zbyt dominującą, jednostajną nutą – czy jest zbyt słodkie lub wytrawne, nic nie stoi na przeszkodzie, by zmieszać je z innym winem naszej roboty. Łączenie win w różnych proporcjach to kupażowanie, a przepisów na udane połączenia jest tyle, ilu winiarzy się tym zajmowało. Tu, w przeciwieństwie do przepisów na konkretny wyrób alkoholowy, panuje pełna dowolność w doborze proporcji czy propozycjach łączenia różnych owocowych smaków. W zależności od upodobań możemy kupażować tak, by uzyskać np. wino różowe (na przykład przez połączenie wina białego i niewielkiego dodatku wina wiśniowego, które nada nie tylko kolor, ale i cierpkość w smaku - pod warunkiem, że ma odpowiednią kwasowość wyczuwaną przez nasze kubki smakowe). Podczas kupażowanie niezmiernie ważne jest, by łączyć składniki, w których ustała już fermentacja. Pewność tego będziemy mieć, gdy ten proces zakończymy za pomocą dodatku pirosiarczynu potasu. Drożdże, z racji że należą do bardzo żywotnych organizmów, mogą zostać również zneutralizowane przez działanie temperatury – wysokiej (pasteryzowanie wina w temp. 70°C) lub niskiej (wymrażanie). Jeśli zadziałamy nieskutecznie, w kupażowanym winie ponownie wznowi się fermentacja – dlatego konieczne będzie obserwowanie tego, co dzieje się w zakorkowanych butelkach wina ze zmieszanymi smakami. Zakochałam się w domowych serach i już nic tego nie zmieni. Miłość jest wielka choć czasami tylko z mojej strony ale tak to już z serami bywa, czasami robię wszystko ok i tak samo a ser nie wychodzi, jakość mleka gra tutaj wielką rolę. Dlatego najlepsze jest mleko od gospodarza który hoduje krowy czy kozy i najlepiej pełnotłuste, jeśli jednak takowego nie możecie kupić to najlepsze będzie z mlekomatu lub z woreczków z niską temperaturą pasteryzacji ale nigdy, przenigdy uht. Ja kupuję mleko w woreczkach firmy Jogo albo mleko wiejskie z Piątnicy w butlach z rączką mikrofiltrowane, nie mam bowiem dostępu do mleka prosto od krowy. Sery z wyżej wymienionego mleka wychodzą ok. Ser Buttermilk Blue jest obłędny w smaku, w środku kremowy i z delikatnym przerostem niebieskiej pleśni. Ser pochodzi z USA. Ser na podstawie książki: Artisan Cheese Making at Home: Techniques & Recipes for Mastering World-Class Cheeses [Mary Karlin, Ed Anderson] . Tłumaczenie i pomysł na polską wersję Jacek Obszarny z bloga "Przepisy na domowy ser i chleb". Zachęcam wszystkich do zrobienia bo jest dość prosty w wykonaniu i każdy sobie z nim da radę a radość z jedzenia własnego sera jest nieporównywalna do niczego innego, polecam. Ser Buttermilk Blue - domowej roboty. Składniki:2 litry mleka pełnotłustego 1 litr maślanki 1/2 l śmietanki 36 % bakterie starterowe mezofilne w ilości podanej przez producenta - u mnie 1/4 łyżeczki 10 g sera z niebieską pleśnią kupionego w sklepie lub kultura pleśni Penicillium roqueforti podpuszczka w ilości podanej przez producenta - ja dałam 1 g rozpuszczonej w 50 ml letniej, przegotowanej wody 0,4 - 0,8 g chlorku wapnia, jeśli używamy mleka pasteryzowanego 1,5 łyżeczki soli niejodowanej Podgrzewanie i zakwaszanie mleka Do garnka wlałam mleko, maślankę i śmietankę, wymieszałam i podgrzałam do 32 C. Ja podgrzewałam mleko na palniku gazowym, na małym płomieniu aby zawartość garnka podgrzewała się równomiernie. Można też wstawić garnek do zlewu z bardzo ciepłą wodą i też podgrzejemy mleczną zawartość garnka. Gdy mleko osiągnęło 32 C przerwałam podgrzewanie i dodałam do mleka chlorek wapnia rozpuszczony wcześniej w 50 ml letniej, przegotowanej wodzie. Wymieszałam zawartość garnka, mieszałam ok. minuty. Teraz dodałam do mleka bakterie starterowe mezofilne oraz 10 g sera pleśniowego Lazur z niebieską pleśnią - wybrałam kawałek gdzie pleśni było najwięcej i zmiksowałam go z odrobiną mleka. Mieszałam około minuty. Wytworzenie skrzepu serowego. Całość wymieszałam i dodałam podpuszczkę rozpuszczoną w 50 ml letniej, przegotowanej wodzie. Po dodaniu podpuszczki zawartość garnka mieszałam około minuty. Przykryłam garnek pokrywką i pozostawiłam na 90 minut aby powstał skrzep cały czas utrzymywałam temperaturę 32 C. Nie jest to specjalnie trudne bo nagrzany garnek utrzymuje temperaturę przez ten czas. Cięcie skrzepu. Skrzep pokroiłam nożem na kostkę 2,5 cm najpierw pionowo a potem skośnie i pozostawiłam na 10 minut w spokoju. Teraz 10 minut delikatnie mieszałam i ponownie zostawiłam w spokoju ale na 15 minut. Ziarno w tym czasie opadło na dno garnka. Następnie odczerpałam serwatkę do poziomu ziarna. Usuwanie serwatki. Ziarno przeniosłam na wyłożony muślinem lub pieluchą tetrową durszlak i pozwoliłam mu ociekać przez 10 minut. Potem związałam brzegi chusty i powiesiłam nad zlewem aby serwatka ociekała na jakieś 15 - 20 minut lub do momentu aż serwatka przestanie ociekać. Formowanie sera. Ziarno przeniosłam delikatnie do formy wyłożonej muślinem lub chustą i pozostawiłam do ociekania na 4 godziny. Potem delikatnie wyjęłam ser z formy i przekręciłam go dołem do góry, włożyłam z powrotem do formy i pozostawiłam na 4 godziny do ociekania. Nie jest wymagane prasowanie ziarna pod dodatkowym ciężarem. Formowanie sera prowadziłam w temperaturze pokojowej. Solenie. Po 8 godzinach ociekania ser delikatnie wyjęłam z formy i chusty i posypałam 3/4 łyżeczki soli niejodowanej. Ser odwróciłam i włożyłam z powrotem do formy już bez chusty. Wierzch posypałam również 3/4 łyżeczki soli. Pozostawiłam ser na 5 godzin do obsuszenia. Dojrzewanie. Po wysoleniu sera dojrzewanie prowadziłam w temperaturze 12 C i wilgotności 75% przez tydzień. Ser włożyłam do pojemnika na dnie którego ułożyłam patyczki do szaszłyków aby ser nie dotykał dna. Wierzch nakryłam pieluchą tetrową lekko zwilżoną. Ser codziennie odwracałam a ociekającą cały czas serwatkę osuszałam ręcznikiem papierowym. Po tygodniu ser nakłułam w kilkunastu miejscach poziomo i pionowo na wylot aby powietrze miało dostęp i pleśń równomiernie urosła. Ja użyłam do tego celu druta do robótek ręcznych wcześniej wyparzonego. Dalsze dojrzewanie prowadziłam w temperaturze 10 C i wilgotności 85 - 90 %. Dojrzewanie prowadziłam w lodówce. Ser codziennie odwracałam. Po tygodniu od przekłuwania ponownie ser przekłułam w tych samych miejscach na wylot. Po około 10 dniach widać już pierwsze oznaki rozwijającej się na powierzchni pleśni niebieskiej. Nadal przekręcałam go ale już raz, dwa razy w tygodniu. Ser po miesiącu dojrzewania Ser powinien być gotowy po około 2 miesiącach. Mój ser na zdjęciach ma 1,5 miesiąca i już jest ok. Jak już dojrzeje wystarczy go zawinąć w folię i przechowywać do 3 miesięcy aby nabrał bardziej wyrazistego smaku i zapachu. Mój niestety nie doczekał dłużej bo został zjedzony ale następnemu pozwolę poleżakować. Smacznego. Źródło."Podróże małe i duże" Fiołki - kwiaty wiosny Liczba postów: 19 Liczba wątków: 1 Dołączył: 2019 Apr Reputacja: 0 2019-04-17 05:08 PM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 2019-04-17 08:13 PM przez Zephyr.) Witam, Proszę o pomoc: W sobotę wycisnąłem jakieś 9l soku z 19kg jabłek. Używałem do tego wyciskarki wolnoobrotowej. Sok najpierw wlewałem do 10l słoja. Pod koniec wyciskania zebrałem z całości pianę i odstawiłem sok na noc. Kolejnego dnia zciągnąłem wężykiem sok z nad i pod osadu, po czym osady przefiltrowałem przez lnianą ścierkę. W czasie przelewania i filtrowania temperatura z 20°C w słoju, wzrosła do 22°C w balonie. Plan zakładał fermentacje na drożdżach dzikich. Doczytałem gdzieś że na początku fermentacji dobrze jest zostawić rurkę fermentacyjną nie wypełnioną wodą żeby ułatwić start drożdżom. Niestety temperatura w na zewnątrz i w mieszkaniu spadła i przez ostatnie dwa dni nastaw miał temperaturę między 16 a 18°C. Dziś przy ściance balonu zauważyłem małe (2mm) plamki wyglądającą jak biała pleśń Pod powierzchnią soku występuje coś jakby takie białe włókna. Wszystkie przyrządy dezynfekowałem roztworem pirosiarczanu potasu (~7g/1,5l wody) Sok w niedzielę miał ~1065SG, kwasowości ani ph nie miałem jak sprawdzić (wciąż czekam na przesyłkę z papierkami lakmusowymi). Jedyne czym dysponuję to siarczan potasu i dobrej jakości miód. Pytanie - czy da się pleśń wybić pirosiarczanem? ewentualnie ile go zastosować? a potem dodać miodu (w nim też są dzikie drożdże). Sok dalej bardzo ładnie pachnie. Pomoże ktoś? załączam zdjęcia Liczba postów: 466 Liczba wątków: 41 Dołączył: 2017 Mar Reputacja: 30 drobne plamki pleśni to nie jest problem - jak fermentacja ruszy wkrótce, to nie zostanie po nich śladu. Fermentacja zabija mykotoksyny - nie ma obaw że przez takie mikroogniska cydr będzie szkodliwy. Na razie monitoruj czy będzie ich przybywać, ewentualnie możesz spróbować zebrać je delikatnie łyżeczką - ale nie koniecznie. Jeśli będą się rozwijać a wciąż nie będzie oznak startującej fermentacji, to trzeba drożdżom pomóc. Dobrym pomysłem może być odlanie trochę (0,5L) do butelki i odstawienie w cieplejsze miejsce - za kilka dnia użyjesz jako starter. Albo po prostu dodasz drożdży z torebki. Najlepiej jakbyś wrzucił fotki, jak to dokładnie wygląda. Liczba postów: 466 Liczba wątków: 41 Dołączył: 2017 Mar Reputacja: 30 Ok, widzę teraz zdjęcia. Więcej jest tego niż sobie wyobraziłem. Nie ma co czekać, pora dodać drożdże, żeby przejęły pałeczkę. Liczba postów: 19 Liczba wątków: 1 Dołączył: 2019 Apr Reputacja: 0 Dzięki za odpowiedź. Problem polega ba tym że nie mam - a w pobliżu żadnych sklepów - jedynie zamówienie on-line wchodzi w gre (albo drożdże piekarskie) - a to kolejne dni - stąd pomysł na dodanie trochę miodu. Spróbuje zamówić drożdże ale jakie? Winiarskie do białego wina? Przez noc fermentacja trochę ruszyła ale pleśń też urosła... Załączone pliki Miniatury Liczba postów: 466 Liczba wątków: 41 Dołączył: 2017 Mar Reputacja: 30 Dobrze że drożdże się zabierają do pracy. Miałem takie nastawy jak bawiłem się z "naturalnymi" drożdżami i po fermentacji po ogniskach pleśni nie było śladu, również w smaku nie dało się wyczuć nic złego. Myślę że pozostaje tylko czekać. W czym miałby pomóc miód? Liczysz na jego właściwości antyseptyczne, czy na dodatkowe drożdże? Zawartość cukru masz już bardzo dużą, więc nie ma potrzeby dodatkowo wzmacniać. Liczba postów: 19 Liczba wątków: 1 Dołączył: 2019 Apr Reputacja: 0 Liczyłem na drożdże i antyseptyke właśnie Liczba postów: 19 Liczba wątków: 1 Dołączył: 2019 Apr Reputacja: 0 Fermentacja rusza ale dalej jakoś tak niemrawo, pleśń też trochę urosła Przyszły papierki lakmusowe i teraz to już nic nie rozumiem - wychodzi że pH jest między a - więc skąd pleśń? Rozrobiłem łyżkę miodu z ciepłą wodą (1:3 jak na trójniak) i zostawiłem żeby wystartowało osobno- myślisz że to może pomóc? Liczba postów: 466 Liczba wątków: 41 Dołączył: 2017 Mar Reputacja: 30 Naturalna fermentacja tak się zbiera - z początku taka brązowa pianka, potem idzie już szybko. Jak masz rurkę, to możesz pozbyć się tych wykwitów przelewając sok od spodu, tymczasowo do jakichś garnków, i potem z powrotem do czystego gąsiora. Jak nie masz, to nie ruszaj już - wygląda na to, że drożdże jednak wygrają. Siarkowałeś ten sok? Teraz już za późno, ale na przyszłość warto, szczególnie jeśli polegasz na naturalnych drożdżach, bo to daje im fory w wyścigu z innymi mikroorganizmami. Nie mam doświadczenia z miodem, nie wiem czy może służyć jako starter. Tak czy siak, zajmie to kilka dni zanim ruszy - do tego czasu nastaw sam już wystartuje. Liczba postów: 19 Liczba wątków: 1 Dołączył: 2019 Apr Reputacja: 0 Kolejne wieści z pola walki :p W piątek rano jak sprawdzałem pieniło się już ostro, temperatura w pokoju i na balonie sięgała 23°C, bąbelki szły: jeden na 2 sekundy. Plamki pleśni były wciąż widoczne, ale mocno przemieszane z pianą. W oparciu o info z forum, postanowiłem przystopować trochę fermentacje i przeniosłem nastaw do piwnicy, gdzie dziś ma temperaturę między 14 a 16°C (ten termometr naklejany jest jakiś nieprecyzyjny). Bąbelki idą 1 na sekundę. Pleśni chyna już nie znajduję. Pojawia się teraz kolejne pytanie - jeżeli przefermetuję sok do końca do otrzymam poprostu kwaśnielucha? Kiedy i ewntualnie jak zatrzymać fermentacje - jeśli jest sens? W załączniku zdjęcie z dzisiaj. Załączone pliki Miniatury Liczba postów: 466 Liczba wątków: 41 Dołączył: 2017 Mar Reputacja: 30 Tak, jeśli nic nie zrobisz to drożdże zjedzą cały cukier i może się okazać, że cydr będzie dość mocno... wytrawny - wszystko zależy od tego ile tam jest kwasu, a tego niestety nie wiesz, chyba że mierzyłeś. Smakowanie soku przed fermentacją nie jest wiarygodne, bo zwartość cukru przesłania kwas. Z samego pH też nie da się wyliczyć zawartości kwasu - choć ten zakres który podałeś wskazuje że jest go raczej więcej niż mniej. Opcja najprostsza to pozwolić cydrowi przefermentować do końca, zostawić żeby się podklarowało, spróbować co wyszło - i wtedy dosłodzić do smaku słodzikiem (np. Erytrol) oraz zabutelkować dodając jeszcze trochę cukru dla nagazowania. Inna opcja to w pewnym momencie przerwać fermentację: zlać do butelek i zapasteryzować. Na przykład jak wskazanie cukromierza będzie ~ / 2,5-3 Blg, czyli z grubsza 20g cukru / L - to powinno dać półwytrawny efekt. Wada jest taka, że w butelkach będzie dużo osadu (jak już się wreszcie sklaruje) i też nie zrobią się bąbelki. Aktualizacja: 29 kwietnia 2017Z powodu wielu przyczyn, takich jak zanieczyszczenie środowiska, stres związany z niezdrowym stylem życia, często można zauważyć na swojej skórze zmarszczki i ciemne plamy na twarzy i są bardzo zaniepokojone takimi zmianami i z tego powodu używają tony kosmetyków i innych rzeczy, żeby pozbyć się tych będzie spróbować tego balsamu, który jest wykonany z naturalnych składników. Ten balsam zmniejszy głębokość zmarszczek i pomoże usunąć plamy i piegi ze skóry oraz przywróci jej z powrotem zdrową zawiera minerały, witaminy a także olejki eteryczne, które są bogate w potas i mangan. Natka pietruszki jest znana ze swoich właściwości regenerujących, a także pomaga w leczeniu zaczerwienienie, obrzęku i podrażnień skóry, odświeża ją i balsamu:Składniki:Natka pietruszki, posiekana – 2 łyżkisok z cytryny – 1 łyżkaWoda – 200 mlPrzygotowanie balsamu:Umieść 2 łyżki natki pietruszki w 200 ml wody, a następnie gotuj przez 15 minut do wywar do ostygnięciaKiedy mieszanina ostygnie, przecedź ją i dodaj 1 łyżkę soku z cytrynyTak przygotowaną mieszaninę przelej do szklanej butelki i przechowuj w lodówce przez użycia:Zabieg musi być wykonywany zarówno w godzinach porannych i wieczornych, wystarczy namoczyć wacik i przetrzeć miejsca, w których występują piegi, plamy czy też zmarszczki. Pomoże on w zawężeniu porów w skórze, a także w czyszczeniu skóry. Ponadto pomoże w usuwaniu przebarwień skóry i wydobyć jaśniejszy odcień cery. Wynik będzie widoczny już po miesiącu.

pleśń w soku domowej roboty