Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. A stało się to wszystko, aby się
Rodzino z Nazaretu /św./ Rorate /adw./ Rorate caeli /adw./ Rozesłanie: Rozkwitnęła się lilija /kol./ Rozmyślajmy dziś /wp/ Rozpięty na ramionach: Rozsławiamy imię Twe: Rozwiń Aniele /an./ Różańcowa Pani nieba ziemi /mar./ Rzućmy się wszyscy społem
Czytanie z Dziejów Apostolskich. Gdy Piotr przybył do domu setnika Korneliusza w Cezarei, przemówił w dłuższym wywodzie: «Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim
Jezus Chrystus. Historia życia, nauczania, śmierci i Zmartwychwstania. Wnikliwy życiorys Zbawiciela. Jezus Chrystus (ur. ok. 8-4 p.n.e., zm. w 30 r.) jest założycielem i centralną postacią chrześcijaństwa. W wierze Kościoła uznawany jest za Zbawiciela, powszechnego władcę świata i Królestwa niebieskiego, współistotnego Bogu
Dlaczego Józef z Marią wrócili do Nazaretu? 13 Józef z rodziną przypuszczalnie nie pozostaje w Egipcie zbyt długo. Gdy dowiaduje się od anioła, że Herod nie żyje, wraca z bliskimi do ojczystego kraju. W ten sposób przyczynia się do spełnienia proroctwa, które zapowiadało, że Jehowa ‛z Egiptu wezwie swego syna’ . A gdzie
Do Nazaretu, gdzie Jej dom, z obłoków przybył Boży Gość. I przed Maryją kłania się Boży Posłaniec Gabriel. Ref.: Pozdrowiona bądź, Ciebie kiedyś prosił Bóg; zechciej Matką Jego być, Jezusowi daj swój dom. Pozdrowiona bądź, Ciebie kiedyś prosił Bóg; zechciej Matką Jego być, Jemu daj swój dom. Maryja rzekła w sercu swym:
. Nazaret, nieznany w Starym Testamencie, w czasach Jezusa był niepozorną wioską w dolnej Galilei (por. J 1, 46); dziś jest 70-tysięczną aglomeracją i największym arabskim miastem w Izraelu. Nazwa wywodzi się z hebr. "necer" - "latorośl, pęd, pączek". Położone pośrodku wzgórz "jest kwiatem Galilei" (D. Baldi). Dla chrześcijan Nazaret jest jednym z najświętszych miejsc, w którym Jezus spędził większość swojego życia. Pamiątką tego jest znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie Bazyliki Zwiastowania kościół św. Józefa. Został wzniesiony w 1914 roku na ruinach poprzednich budowli. Jego lokalizacja związana jest z tradycją pochodzącą z VI wieku. W tym właśnie miejscu znajdował się wówczas "Kościół Karmienia" ("Ecclesia Nutritionis"), czyli miejsce gdzie wznosił się dom i warsztat św. Józefa i gdzie wychowywał się Jezus. Tradycję tego miejsca zachowali zapewne krewni Chrystusa ze strony św. Józefa (D. Baldi). Pod prezbiterium kościoła znajduje się krypta. Mieści się w niej grota z czasów rzymskich, zawierająca część mieszkalną i gospodarczą. Do tej pory zachowały się w niej zbiorniki na ziarno oraz cysterna na wodę. W krypcie znajduje się również baptysterium z pierwszych wieków chrześcijaństwa, do którego prowadzi siedem wykutych w skale stopni. Dno baptysterium, podobnie jak stopnie skalne, wyłożone było złotą mozaiką o wzorach geometrycznych. Zatrzymajmy się na chwilę w tym miejscu uświęconym tradycją, by wsłuchać się w krótki opis życia Jezusa w Nazarecie: A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim. [...] Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi (Łk 2, Trzydzieści lat życia w Nazarecie jest dla Jezusa długim, pokornym i cichym procesem wzrastania w łasce u Boga i u ludzi. Jezus jako człowiek uczy się całkowitego oddania Ojcu, pełnienia Jego woli oraz pokornej i cierpliwej służby bliźnim. Ziemskie życie Jezusa było ukierunkowane na Boga Ojca. Ojciec jest nie tylko na początku i na końcu drogi Jezusa, ale wypełnia ją całkowicie, chwila po chwili. Dlatego Jezus może powiedzieć: Ja żyję dla Ojca (J 6, 57). Pragnieniem Jezusa, celem Jego modlitw i całego życia jest wypełnianie pragnień Ojca: Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba (J 8, 29). Życie Jezusa dla Ojca, dla Jego chwały oznacza przede wszystkim posłuszeństwo Ojcu. Wola Ojca będzie wypełniała Jego działanie, misję: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał (J 4, 34); Z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał (J 6, 38). Jezus jako Umiłowany Syn będzie wschłuchiwał się w Ojca, by spełniać Jego życzenia, oczekiwania. Posłuszeństwo jest wyrazem Jego osoby, Jego jedynej relacji z Ojcem. To, czym On jest - jedynym i umiłowanym Synem - jest tylko w posłuszeństwie (J. Guillet). Pełnienie woli Ojca nie jest koniecznością ani biernym poddaniem się prawu Ojca. Jezus utożsamia wolę Ojca ze swoją. Gdy mówi o woli Ojca, w Jego słowach wyczuwa się wewnętrzny żar, pasję, gorliwość i synowską gotowość, dyspozycyjność. Życie dla Ojca wyraża się również w gorliwości o świątynię - dom Ojca. Jezus pragnie przebywać przy Ojcu, w świątyni: Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? - mówi do Maryi i Józefa (Łk 2, 49). Troszczy się również o czystość świątyni; pragnie, by była miejscem kultu Ojca w duchu i prawdzie (por. J 4, 23). Również misja Jezusa była wielkim aktem posłuszeństwa. Myślenie Jezusa jest tożsame z myśleniem Ojca: To, co mówię, mówię tak, jak mi Ojciec powiedział (J 12, 50); podobnie działanie: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni (J 5, 19 n.). Posłuszeństwo i życie dla Ojca wyraża się w miłości: Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał (J 14, 31). Jezus wzrusza się na wspomnienie Ojca: Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: "Wysławiam Cię, Ojcze" (Łk 10, 21); jest pełen podziwu dla Niego, chlubi się Nim: Ojciec mój jest większy od wszystkich (J 10, 29). Życie dla Ojca otwierało Jezusa równocześnie na służbę człowiekowi. W Nazarecie służba ta wyrażała się w codziennej pracy. Święty Łukasz zaznacza, że Jezus wzrastał w mądrości. Jezus prawdopodobnie posiadał wykształcenie, jak wszyscy młodzi Izraelici: Nauczył się czytać i pisać prawdopodobnie według metody rozpowszechnionej na całym Wschodzie. Metoda ta polegała na tym, że chłopcom daje się książkę do ręki, a oni powtarzają tekst rytmicznie, chóralnie, aż go zapamiętają (E. Renan). Mądrość Jezusa nie obejmowała jednak tylko wiedzy i informacji. Polegała przede wszystkim na rozumieniu Biblii, nauki proroków, których zapowiedzi wypełnił własnym życiem. Była to mądrość pochodząca od Ojca: Moja nauka nie jest moją, lecz Tego, który Mnie posłał (J 7, 16). W języku biblijnym "mądry" oznacza również - dobrze wykonujący zawód. W społeczności żydowskiej właściwie niemal każdy pracował fizycznie, nawet studiujący Prawo. Jezus pracował na wzór Ojca i w jedności z Ojcem: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam (J 5, 17). Józef, przybrany ojciec Jezusa był cieślą i z pewnością nauczył tego zawodu Jezusa. Tradycja przypisuje Jezusowi pracę na roli. Jezus odwołuje się do niej często w swoich przypowieściach. Później pracuje wszechstronnie: jako nauczyciel, lekarz, człowiek miłosierdzia, kapłan... Jezus jest Człowiekiem świata pracy (Jan Paweł II). Życie Jezusa w Nazarecie było zapewne bardzo typowe dla tamtego okresu; składało się z czasu milczenia, modlitwy, pracy, wypoczynku, samotności, spotkań i rozmów z ludźmi. To zwykłe, szare życie było równocześnie bardzo ubogie i proste. Dom Józefa był z pewnością całkiem podobny do owych dzisiejszych nędznych domów z kamienia. Światło wpadało do nich jedynie przez otwarte drzwi. W jednej większej izbie mieściło się wszystko. Była ona zarazem warsztatem, kuchnią, sypialnią. Na ziemi rozłożone materace, a na nich kilka poduszek, dalej kilka naczyń glinianych, skrzynia malowana, narzędzia pracy - oto cały dobytek (E. Renan). Jego pożywienie było pożywieniem ludu galilejskiego: składało się z jęczmiennego chleba, z małej ilości mięsa, z jaj, z kwaśnego mleka, z jarzyn, a w dni świąteczne z pieczonych ryb (D. Rops). Jezus wzrastał w środowisku galilejskim. Galilejczycy byli ludźmi uczciwymi, byli mniejszymi formalistami niż Żydzi z Judei, były to serca proste, może trochę szorstkie. Jezus przejął ich język, obyczaje i wiele wyrażeń. Przez całe życie będzie jednym z tych ludzi z ludu, których wrodzona godność jest tak wielka, że stawia ich na równi z najmożniejszymi (D. Rops). Życie Rodziny Nazaretańskiej było ciche, ukryte, milczące, proste i ubogie. Towarzyszyła mu jednak atmosfera pełna ludzkiego ciepła, życzliwości, dobroci, miłości oraz troski, aby zawsze być w tym, co należy do Ojca (por. Łk 2, 49). Posłuchajmy jeszcze przemówienia papieża Pawła VI, które wygłosił w czasie pielgrzymki w Nazarecie: Niech odrodzi się w nas szacunek dla milczenia, tej pięknej i niezastąpionej postawy ducha. Jakże jest nam ona konieczna w naszym współczesnym życiu, pełnym niepokoju i napięcia, wśród jego zamętu, zgiełku i wrzawy. O milczenie Nazaretu, naucz nas skupienia i wejścia w siebie, otwarcia się na Boże natchnienia i słowa nauczycieli prawdy; naucz nas potrzeby i wartości przygotowania, studium, rozważania, osobistego życia religijnego i modlitwy, której Bóg wysłuchuje w skrytości. [...] O jak bardzo pragnęlibyśmy powrócić na nowo do lat dziecinnych i poddać się tej pokornej a wzniosłej szkole nazaretańskiej. Jakbyśmy chcieli pod okiem Maryi uczyć się na nowo prawdziwej wiedzy o życiu i najwyższej mądrości praw Bożych. [...] Nazaret jest szkołą, w której zaczyna się pojmować życie Jezusa: jest to szkoła Ewangelii. Tutaj przede wszystkim uczymy się patrzeć, słuchać, rozważać i przenikać głębokie tajemne znaczenie tego bardzo prostego, pokornego i jakże pięknego objawienia się Syna Bożego. Może też i całkiem nieświadomie uczymy się Go naśladować. W ciszy Nazaretu pomyślmy: • Czy atmosfera domu nazaretańskiego jest bliska mojemu życiu i środowisku? • Które cechy życia Świętej Rodziny cenię sobie najbardziej? • W jaki sposób troszczę się o wszechstronny rozwój, który jest mi zadany? Czy cierpliwie i pokornie, jak Jezus, dojrzewam do "mojej godziny"? • Czy wzrastam w łasce u Boga i u ludzi (a nie tylko w latach)? • Czy mogę powtórzyć za Jezusem: "Żyję dla Ojca"? W jakich konkretnych postawach wyraża się moje życie dla Boga? • Czy kieruję się w życiu logiką wyrachowanej, ludzkiej mądrości, czy szukam mądrości Bożej? • Czy moja praca staje się miejscem codziennego zjednoczenia z Bogiem? • Czy doświadczam wewnętrznej wolności wobec pracy, wobec jej owoców? • Jak przeżywam moją codzienność? Czy potrafię czynić z niej dar dla Boga i moich bliźnich? • W jaki sposób przeżywam moją samotność? Czy nie przeradza się w izolację? Czy pomagam innym w przeżywaniu ich samotności? Tekst pochodzi z książki o. Stanisława Biela SJ W miejscach świętych - zobacz więcej Są takie miejsca na ziemi, do których człowiek udaje się, by doświadczyć szczególnej łaski Bożej. Śladami patriarchów, Jezusa i Maryi, i Apostołów podążać można także w zaciszu własnego serca. Każda z proponowanych tu medytacji zawiera krótki opis miejsca świętego, związany z nim tekst biblijny oraz refleksję biblijno-egzystencjalną, zakończoną pytaniami do osobistych przemyśleń. Ruszaj w drogę! Bo pielgrzymowanie, czy fizyczne czy duchowe, zawsze przynosi owoc.
Tu rzeczywiście doświadczyć można niemal namacalnie, że poczęty pod sercem Maryi Jezus jest Emanuelem – Bogiem z nami. Około 570 roku pewien nieznany z imienia pielgrzym z Piacenzy wspominał swe wędrówki po Ziemi Jezusa: „Kontynuowaliśmy naszą podróż do Nazaretu, miasta, w którym wydarzyło się tak wiele cudów. W synagodze znajduje się księga, w której Pan pisał swój alfabet, a także ława, na której siedział wraz z innymi dziećmi. Chrześcijanie mogą podnieść ją i przejść, lecz Żydzi nie są w stanie jej ruszyć, ani nie mogą jej wynieść na zewnątrz. Dom Najświętszej Maryi został przekształcony w bazylikę, a jej ubrania są źródłem wielu cudów. Żydówki są tu piękniejsze niż gdziekolwiek indziej w kraju. Twierdzą, że jest to dar, jaki zesłała im Najświętsza Maryja, gdyż była ich krewną”. Dziś nikt już nie znajdzie w Nazarecie szkolnego zeszytu Jezusa, ani ławki, w której zasiadał. Nie ma też ubrań Maryi, których dotknięcie sprawiało cuda. Jedynie dziewczęta są tam wciąż piękne. Choć nie ma wśród badaczy zgody, czy rodzinne miasto Jezusa było również takim dla Maryi i Józefa (niektórzy obstają bowiem przy tezie, że Józef mieszkał w Betlejem), to jednak ponad płaskimi dachami wypiętrza się Bazylika Zwiastowania, zbudowana w ubiegłym stuleciu na bazie wcześniejszego kościoła krzyżowców. Dwupoziomowa świątynia obudowuje grotę zwiastowania, w której Maryja miała otrzymać od archanioła cudowną wieść o poczęciu Jezusa. Sanktuarium przedstawia się imponująco. Zbudowane z jasnego kamienia, ozdobione złotymi mozaikami i otoczone łacińskimi inskrypcjami, zaczerpniętymi z Łukaszowego opowiadania o zwiastowaniu, zachęca do głębokiej refleksji nad tajemnicą dziewiczego poczęcia i wcielenia Syna Bożego. Tu rzeczywiście doświadczyć można niemal namacalnie, że poczęty pod sercem Maryi Jezus jest Emanuelem – Bogiem z nami. «« | « | 1 | » | »»
ks. Stanisław Łucarz SJTo liczące sobie dziś prawie 80 tysięcy mieszkańców miasto i stolica Galilei w źródłach pisanych pojawia się po raz pierwszy dopiero w Nowym Testamencie. Do tego czasu nikt go nie wspomina, ani Stary Testament, ani historycy. Co więcej, jak możemy przeczytać w Ewangelii św. Jana, wśród okolicznych mieszkańców osada ta nie cieszyła się dobrą sławą. Kiedy Natanael (według trzech pozostałych Ewangelii Bartłomiej) pochodzący z pobliskiej Kany Galilejskiej usłyszał od apostoła Filipa, że spotkali Mesjasza, syna Józefa z Nazaretu, zareagował bardzo spontanicznie: Czy może być co dobrego z Nazaretu? (J 1, 46). Nazaret był w tamtych czasach niewielką wsią liczącą sobie ok. 400 mieszkańców, jak widać z reakcji Natanela, raczej pogardzaną. Jego historia może być świetną ilustracją do słów psalmu, iż Bóg podnosi z prochu nędzarza i dźwiga z gnoju ubogiego, by go posadzić wśród książąt (Ps 113, 7-8a). Właśnie tę nic nieznaczącą i pogardzaną przez sąsiadów wioskę wybiera Bóg na miejsce wcielenia swojego Syna. Według starochrześcijańskiej tradycji zapisanej w apokryfach historia Wcielenia miała swój początek przy studni, z której mieszkańcy Nazaretu czerpali wodę. Studnia ta nosi od wieków nazwę źródła Maryi, gdyż to właśnie tam Najświętszej Maryi Pannie czerpiącej wodę miał się objawić archanioł Gabriel. Przestraszona Maryja pobiegła do swego domu i tam miało miejsce zwiastowanie. Teraz studnia ta znajduje się w kościele pod wezwaniem św. Archanioła Gabriela, a na jej cembrowinie wyryte są słowa pozdrowienia anielskiego. Z czasem studnia znalazła się w herbie Nazaretu, obok niej umieszczono zielone drzewo, gdyż nazwa Nazaret pochodzi od hebrajskiego necer, oznaczającego zieloną gałązkę. Tradycja chrześcijańska będzie tę zieloną gałązkę wiązać z Jezusem, potomkiem Dawida syna Jessego, jako wypełnieniem proroctwa proroka Izajasza: Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, odrośl z jego korzenia (Iz 11, 1). Owo polskie „różdżka”, które Biblia Tysiąclecia powtarza za ks. J. Wujkiem SJ, w większości tłumaczeń obcojęzycznych, a także w niektórych polskich tłumaczone jest właśnie jako „gałązka”. Najważniejszym jednak miejscem w Nazarecie, do którego ściągają wszystkie pielgrzymki, jest Grota Zwiastowania, znajdująca się w dolnej części Bazyliki Zwiastowania. Grota ta to część domu, w którym mieszkała Maryja. Ówczesne domy bowiem były po części wydrążoną w skale grotą, a w drugiej części dobudówką z uzyskanych w ten sposób kamieni. Do naszych czasów pozostała tylko sama grota, gdyż kamienie z części dobudowanej zostały zabrane i według nie tylko tradycji, ale i badań naukowych z nich to właśnie zbudowany jest domek nazaretański w Bazylice Najświętszej Maryi Panny w Loreto. To w tej grocie miały miejsce fiat Maryi i początek naszego zbawienia. Dlatego też jest ona najważniejszym miejscem kultu maryjnego na świecie. Skromna kamienna grota, nad którą zbudowano imponującą bazylikę, którą z kolei okala mur, a na nim znajdują się mozaiki i freski przedstawiające Najświętszą Maryję Pannę z niemalże wszystkich krajów świata. Pośród nich nie brak i naszej, polskiej mozaiki, ufundowanej przez polski rząd na uchodźstwie jako dowód wdzięczności za uratowanie tysięcy dzieci polskich z sowieckiej niewoli, które w czasie drugiej wojny światowej właśnie w Nazarecie znalazły schronienie. Jakże wymowny to symbol – polskie sieroty w domu swojej Matki i Królowej. Nieopodal, w odległości zaledwie kilkuset metrów, znajduje się dom św. Józefa. Również on jest w krypcie kościoła poświęconego przybranemu ojcu Pana Jezusa. To tu mieszkała Święta Rodzina. Tu też spędził większość swego życia Pan Jezus. Badania archeologiczne odsłoniły tam miejsce zgromadzeń chrześcijan z I wieku i jedną z najstarszych w świecie chrzcielnic. To też niezwykły symbol, że dom Świętej Rodziny stał się domem jednej z pierwszych wspólnot chrześcijańskich i zarazem miejscem, gdzie przez Chrzest św. rodził i odradzał się Kościół. Jest jeszcze jedno miejsce w Nazarecie, które opisują Ewangelie. To miejscowa synagoga z czasów Pana Jezusa, zamieniona teraz na kościół. Wprawdzie uczeni nie są tego pewni, czy faktycznie chodzi o tę synagogę, ale pozostańmy przy dawnej tradycji chrześcijańskiej. To tam Jezus modlił się wraz ze swym ziomkami, tam też w czasie swej publicznej działalności, objawił im Siebie jako tego, którego przepowiadali prorocy, i wytknął im ich niewiarę. Doprowadziło ich to do takiej złości, że postanowili Go zabić. Jak opowiada ewangelista św. Łukasz: Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić (Łk, 4, 16-30). Także tę górę można zobaczyć. Był na niej w 2009 roku papież Benedykt XVI. Jest ona oddalona ok. 2 km na południe od Nazaretu. Znajduje się na niej prawie 200-metrowe urwisko. To z niego chciano strącić Pana, dlatego też góra ta nosi nazwę Góra Strącenia. Kiedyś znajdował się tam kościół i klasztor, z którego jednak teraz pozostały tylko ruiny. Na przeciwległym wzgórzu natomiast całe wydarzenie miała obserwować zaniepokojona Maryja. Stąd też stoi tam należąca do oo. Franciszkanów kaplica nosząca charakterystyczną nazwę Kaplica Trwogi. Współczesny Nazaret jest ruchliwym i hałaśliwym miastem, ze zdecydowaną większością muzułmańską. Chrześcijanie stanowią w nim mniejszość. Do pewnego stopnia można by go nazwać nawet miastem niebezpiecznym. Nie jest to jednak niczym nowym. Tak było tu zawsze. Przecież to właśnie w tym miejscu po raz pierwszy w czasie publicznej działalności Jezusowi groziła śmierć. Lecz właśnie takie trudne miejsca i sytuacje wybiera Pan Bóg, aby się objawiać, i tam stawia chrześcijan, żeby się realizowało to, co tak trafnie wyraził w swej modlitwie św. Franciszek z Asyżu: Panie, uczyń ze mnie narzędzie Twego tam, gdzie nienawiść, niósł gdzie zniewaga, niósł wybaczenie. Tam, gdzie niezgoda, niósł jedność… Zapewne nie jest też przypadkiem, że miejscami świętymi w Ziemi Świętej opiekują się jego duchowi synowie.
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: “Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. A Pan jej odpowiedział: “Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. (Łk 10,38-42) Dlaczego nie potrafimy zrobić tego co konieczne? Może dlatego nie trafiamy z naszym działem w punkt, bo nie umiemy już słuchać, nie tylko Boga ale i samych siebie. Nieraz robimy złe kroki idąc w życiu na totalną intuicję. Ile razy ratowaliśmy też złe wybory jakimś nerwowym działaniem, które nas rozkładało na łopatki i wypalało? Sztuką dobrego i mądrego życia jest być na miejscu. Nie jesteśmy w stanie sami unieść sami naszych pragnień i oczekiwań, które potrafią doprowadzić nas do rozczarowań. Zawsze jesteśmy w stanie zrobić to do czego zaprasza nas Bóg. On daje wystarczająco siły i umiejętności by wykonać z jego błogosławieństwem konkretne działanie. Jak zatem zrobić to co trzeba? Warto sobie postawić takie pytanie w sytuacji gdy tak wiele czasu znika nam bezpowrotnie, gdy całe godziny trwonimy na sprawy błahe. Warto wyjść od oczywistego faktu z dzisiejszej Ewangelii- Nauczyciel z Nazaretu wchodzi do domu, który żyje swoimi sekretami, obowiązkami i w którym domownicy mają dawno podzielone role. Siostry nie są w stanie zmienić tego nawet w towarzystwie Jezusa. Marta zajmuje się kuchnią, jest typową gospodynią, która pragnie przyjąć swego gościa najlepiej jak tylko się da. Ale znika, traci go w czasie gdy przebywa w ich domu. Co się stało w tym, jak się zdaje niedługim czasie? Troska o przyjęcie wędrowca zagłuszyła jego obecność. Z Marty bardzo szybko wychodzą słabości i to jak bardzo nie poukładana jest jej relacja z siostrą. Nie umie jej zwrócić uwagi dyskretnie lecz chce wysłużyć się Jezusem- swoim gościem, by to on zagonił ją do pracy. Irytująca może być w tym kontekście postawa Marii, bo kto z nas byłby obojętny na taki podział zadań. Dlaczego Jezus zachwala tę bezczynność jednej z sióstr? Może pod warstwą tego co my widzimy ukrywa się coś o co tak naprawdę chodzi Panu? Imię Maria z języka hebrajskiego oznacza dosłownie „napełniać radością” lecz w innym tłumaczeniu, które warto wziąć pod uwagę to „gorycz, bunt”. Co skrywa zatem Maria? Może jej postawa to rzeczywiście oznaka buntu wobec tego jak Boga nie przyjmować w naszym życiu. Marta, która rzuciła się niemal z marszu do wszelkich przygotowań nie widzi sama tego przed czym ostrzega sam Nauczyciel: Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałewskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych… Pięknie to ujął w swoim komentarzu o. Teodor Knapczyk mówiąc o tym, że są chwile gdy te właśnie troski doczesne są jak cierpnie, które nas zagłuszają, są jak hieny które rozrywają i rozwalają nam całą modlitwę. Gdy żyjemy w oddaleniu od Boga i myślimy bez niego o wszystkim innym to coraz bardziej staniemy się wyjałowieni. Do czego doprowadzi nas plątanina myśli rodem w popularnych seriali- tasiemców. Tam właśnie jest tego pełno: kto z kim, a dlaczego ona z tamtym a czemu nie ten? Marta męczy się przy Jezusie, bo on jej pokazał, że ona go w gruncie rzeczy nie potrzebuje. Nie umie przyjąć go w swoim życiu jako Boga, nie potrafi go zrozumieć. Jezus przyszedł do tego domu, by pokazać jej, żeby nie ufała sobie i nie podchodziła do wszystkiego według swojej hierarchii wartości, by nie uważała zawsze w życiu, że tak trzeba. Ta wizyta Jezusa sporo wywróciła w tym jednym niewielkim domu i wiele pokazała. Marto, Marto… To pewnie nie jest tylko apel do tej jednej dziewczyny z Betanii, lecz do każdego z nas. Ile razy przez te nasze troski nie było nas na Mszy, a na spotkaniu ze swymi myślami i sprawami? Ile tracimy tej Bożej obecności gdy wydaje nam się, że z Jezusem spotkamy się lepiej na naszych warunkach. Jest wielkim wyzwaniem naszej zabieganej codzienności by czynić to czego akurat w danym momencie Pan od nas oczekuje bo z tym wiąże się także jego łaska i miłość. Gdy próbujemy Boga jedynie wcisnąć w nasze schematy tracimy takim działaniem wszystko. Św. Teresa Wielka przypatrując się obu siostrom pozostawiła nam pewną wskazówkę. Najlepiej byłoby, gdybyśmy szli z Martą i Marią nieustannie za rękę. Gdy któraś z nich zaczyna dominować, wówczas zaczyna się sypać nasza relacja z Bogiem. Trzeba dążyć do tego by zachować równowagę między pracą, a modlitwą. Przechylenie na którąkolwiek ze stron sprawia, że niebezpiecznie Bóg znika nam z oczu. ks. Adam Kiermut
Miasto w którym minęły dzieciństwo i młodość Jezusa, gdzie żyli Józef i Maria, gdzie Archanioł Gabriel obwieścił narodziny Mesjasza i skąd Jezus rozpoczął swoje nauczanie. We współczesnym Nazarecie żyje około 70 tysięcy mieszkańców: 20 tysięcy Żydów w Górnym Nazarecie (Naceret Illit) i 50 tysięcy Arabów (muzułmanów i chrześcijan) w Dolnym mieście. Jest to największe arabskie miasto Izraela. Najważniejszą chrześcijańską świątynią Nazaretu jest Bazylika Zwiastowania Pańskiego. Kiedy po Wojnie Żydowskiej Sanhedryn przeniósł się na północ, Nazaret okazał się bardzo dogodnym miejscem do zasiedlenia. W okresie panowania rzymskiego główną osadą w regionie była Jafa, zaś sam Nazaret był maleńką żydowską wioską. Taką pozostawał aż do VI wieku. Potem miasteczko staje się częściowo chrześcijańskie – pierwsi Arabowie chrześcijanie pojawili się właśnie tu. W roku 614 żydowscy mieszkańcy miasta pomagają Parsom w walce z Bizancjum. Po zwycięstwie, na rozkaz cesarza Konstantego, miasto zostaje całkowicie zburzone. Przez cały kolejny okres, aż do 11 wieku, miasto jest muzułmańskie. W 1099 roku krzyżowcy Tankreda ogłaszają Nazaret świętym miastem i chrystianizują je. Tankred odbudował miasto i przeniósł do niego, z Bet Szean, swoją stolicę. Druga wyprawa krzyżowa zakończyła się zwycięstwem Saladyna po zaciekłej walce między krzyżowcami a arabami. W 1263 roku miasto uległo mamelukom – w mieście do tego czasu pozostało niewielu mnichów i chrześcijan. 9 km od Nazaretu znajduje się góra Tabor, na której miało miejsce Przemienienie Pańskie. Na szczycie góry znajdują się klasztory – katolicki i prawosławny. Są one otwarte dla zwiedzających.
do nazaretu gdzie jej dom nuty